piątek, 14 kwietnia 2017

Wielkanoc...

Wielkanocny jarmark w gościnnej siedzibie zespołu "Mazowsze" w Otrębusach już za nami. Jak zawsze było sympatycznie i różnorodnie. W obszernym hallu sali koncertowej stanęło wiele stoisk, na których znaleźć można było niemal wszystko z rękodzielniczej branży. Można się było nie tylko napatrzeć, ale i nawąchać i rozsmakować, bowiem pomiędzy stoiskami z rękodziełem wszelakim znalazło się całkiem sporo i takich z różnorodnym jadłem i napitkami. Odwiedzający siedzibę "Mazowsza" z pewnością nie żałowali czasu poświęconego na te odwiedziny.

Kramik "Lamusika" na jarmarku wielkanocnym w Otrębusach

"Lamusik" tradycyjnie już zaprezentował własnego wyrobu ozdoby wielkanocne, czyli pisanki, koszyczki, stroiki, ale także na moim stoisku zadebiutowały owoce mojej nowej - szyciowej - pasji. I nie powiem, był to debiut całkiem udany. W moim kramiku znalazły się więc uszyte przez mnie własnoręcznie poduszki-jaśki z różnymi motywami, prezentowane w poprzednim wpisie igielniki, o których nieco szerzej postaram się napisać po Świętach, torebki z jeansu, których nawet nie zdążyłam sfotografować, no i mięciutkie zajączki, niekoniecznie wielkanocne, które cieszyły się całkiem sporym powodzeniem. 

Zajączki w wiklinowym koszyku, wraz z rozłożonym jednym z igielników.

Kilka z uszytych przeze mnie jaśków.
Tyle o jarmarku. 
Teraz już przed nami cudowny czas Świąt Wielkanocnych. Wszystkim odwiedzającym tego bloga składam najlepsze świąteczne życzenia. Oby nie tylko świąteczny czas przepełniony był radością, nadzieją i pogodą ducha. Udanych, pogodnych i radosnych Świąt!!!



niedziela, 26 marca 2017

Wielkanoc coraz bliżej

Szybkimi krokami zbliża się do nas wiosna i zwiastująca ją Wielkanoc. Lamusik tradycyjnie już wybiera się w okresie przedświątecznym na organizowaną w siedzibie zespołu "Mazowsze" imprezę pod nazwą "Weekend na ludowo". Tradycyjnie już odbędzie się ona w "Mateczniku", czyli siedzibie zespołu w Otrębusach koło Warszawy, w tym roku w dniach 1 - 2 kwietnia, od godziny 11. Impreza co roku przyciąga wielu twórców rękodzieła z różnych dziedzin, prezentujących tam swoje wyroby, nie tylko te związane z okresem Świąt Wielkanocnych.


Pisankowa dekoracja z jajek styropianowych już gotowa.

Także i w lamusikowym kramiku znajdą się głównie rzeczy wykonane z myślą o Świętach Wielkanocnych, czyli przede wszystkim spory asortyment dekoracyjnych pisanek i inne wielkanocne ozdoby - koszyczki, wianki, stroiki, świeczki na stół. 


Pozdrawiam wszystkich w przedwielkanocnym nastroju.
Filcowy zajączek, w filcowym koszyczku niecierpliwie wypatruje wiosny.


Ale poza nimi zaprezentuję i inne przedmioty dekoracyjne, a także - po praz pierwszy w ofercie Lamusika znajdą się owoce mojej nowej - szyciowej - pasji. Trochę dekoracyjnych, poduszek-jaśków, trochę krawieckich niezbędników, trochę wykonanych z materiału maskotek i to co, jeszcze na razie siedzi w mojej głowie, oczywiście o ile uda mi się jeszcze zdążyć to zrobić przed imprezą. Bo czasu nie ma tak wiele...


Pozdrawiam wszystkich w przedwielkanocnym nastroju.
Krawieckie niezbędniki w różnych wzorach już zapakowane.

A i różnokolorowe zajączki też gotowe do drogi.

Pozdrawiam wszystkich w przedwielkanocnym nastroju.

piątek, 27 stycznia 2017

Jaka to melodia... czyli muzyczny jasiek

Na blogu "Szuflada" pierwsze tegoroczne wyzwanie poświęcone zostało szeroko rozumianej tematyce muzycznej. Na stronie z tym wyzwaniem pokazano wiele ciekawych inspiracji, a także zgłoszono już wiele ciekawych prac. Mnie przyszedł do głowy pomysł na zrobienie muzycznego jaśka. Wymyśliłam sobie, że zrobię jaśka, ozdobionego pięciolinią i nutami, a potem ktoś wpadł na pomysł, żeby te nuty zaczerpnąć z jakiejś prawdziwej melodii. Wybór padł na znaną dziecinną kołysankę, wszak cóż innego niż kołysanka lepiej pasować mogłoby do poduszki, nawet jeśli to ledwie skromny jasiek. Pomysł mi się spodobał i zabrałam się za jego realizację. A żeby było ciekawiej, postanowiłam, że na poduszce wyszyję same nuty, bez odpowiadających im słów, a dlaczego, o tym za chwilę...



Zgromadzenie potrzebnych mi materiałów nie nastręczało większych trudności. Biały, satynowany materiał znalazłam bez trudu w zaprzyjaźnionym second handzie, cekiny miałam na składzie, jedynie czarne pomponiki, z których umyśliłam zrobić brzuszki nut musiałam kupić w pasmanterii. No i gotowego samego "jaśka", bo w robienie od podstaw samej poduszki nie miałam zamiaru się bawić.
Najpierw rozrysowałam projekt jaśka na papierze w skali 1:1, potem projekt ten przeniosłam na materiał, No i zaczęła się potańcówka igły z nitką. Oczywiście, sporą część pracy wykonałam przy pomocy maszyny do szycia, ale i ręcznej roboty było całkiem sporo.

Projekt wierzchniej strony muzycznego jaśka

Pięciolinia i części nutek już gotowe

Z czarnych cekinów powstał klucz wiolinowy...

... tutaj już skończony


Wizja muzycznego jaśka materializuje się coraz wyraźniej


Jeszcze tylko lekkie przeprasowanie...

I jaśkowa kołysanka może już kołysać do snu...

Dla zainteresowanych garść szczegółów: klucz wiolinowy powstał z czarnych cekinów, a brzuszki nutek z czarnych pomponików.  Jasiek ma wymiary 40x40 cm i ozdobna poszewka zapinana jest na wszyty zamek błyskawiczny.
Jego wierzchnia strona ozdobiona jest nutami, które układają się w melodię znanej kołysanki. Być może ktoś kto zna nuty, rozpozna tę melodię i zechce napisać w komentarzu o jaką kołysankę chodzi. Dla tych którzy nut nie znają, podpowiadam metodą "gramy w skojarzenia": chłopiec, bajka, rozczarowanie.
Muzycznego jaśka zgłaszam oczywiście na muzyczne wyzwanie w "Szufladzie".






wtorek, 24 stycznia 2017

Zmiany... zmiany... zmiany...

Z Nowym Rokiem na moim blogu zmiany... zmiany... zmiany... Zmienia się nie tylko szata graficzna mojego bloga, ale także, a raczej przede wszystkim jego tematyka. Postanowiłam bowiem zmierzyć się z... szyciem. Szyciem w każdej postaci, nie tylko - a może i nie przede wszystkim - ubrań i innych odzieżowych gadżetów, ale także ubranek dla lalek, poduszek, jaśków, maskotek, tild, pluszaków i co tylko podsunie mi moja niespokojna wyobraźnia.

Właściwie określenie, że to początek nowego rozdziału w lamusikowej  działalności jest może nieco na wyrost. Kto zaglądał na tego bloga ten z pewnością pamięta, że zmagania z igłą nitką i maszyną do szycia nie były mi obce. Zdarzyło mi się uszyć np. Pierrotazajączkową parkę, całkiem niemało miniaturowych ubranek dla postaci z moich roomboxów, czy tekstylnych elementów wyposażenia moich miniaturowych wnętrz. Niestety, tworzenie miniatur okazało się na tyle absorbujące, że zmuszona byłam praktycznie zawiesić moją aktywność na tym polu. A, że nie potrafię usiedzieć bezczynnie, postanowiłam zacząć przygodę z szyciem. Zatem zapraszam do odwiedzania, obserwowania i komentowania.

A ponieważ jest to mój pierwszy wpis w Nowym Roku (chociaż właściwie nie jest on już taki zupełnie "Nowy") to chciałabym złożyć wszystkim tu zaglądającym najlepsze życzenia wszelkiej pomyślności nie tylko na niwie rękodzielniczych pasji, ale i w każdej innej dziedzinie.

piątek, 23 grudnia 2016

WESOŁYCH ŚWIĄT


Wszystkim, którzy jeszcze o mnie nie zapomnieli
i czasami tutaj zaglądają,
życzę zdrowych, spokojnych, ciepłych i rodzinnych
ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA.
Wszystkiego: dobrego, smacznego, udanego, pogodnego,
radosnego i w ogóle...

NAJLEPSZEGO!!!

sobota, 2 lipca 2016

Zapiski z budowy...

... oczywiście z budowy domku dla Barbie, o którym pisałam w przedostatnim wpisie. Dziś krótka relacja z tego jak powstawał.
 Nawet laik wie, że każde poważniejsze przedsięwzięcie, a budowa domu z pewnością do takich należy, nawet jeżeli jest to tylko domek dla lalek, zacząć się powinno od przygotowania projektu. Nie inaczej było i w tym przypadku. Zanim więc przystąpiłam do piłowania, wiercenia, stukania, pukania, szlifowania, klejenia, czy malowania czegokolwiek, najpierw musiałam sobie ten domek wymyślić, a potem to wymyślenie przelać na papier, aby zostało po nim cokolwiek, jak już mi z tej głowy uleci. Tak powstały całkiem poważne plany przyszłego domku dla Barbie.
 
Kiedy na papierze już "wszystko grało" mogłam przystąpić do działania. Na podstawie planów sporządziłam specyfikację potrzebnych formatek ze sklejki, z których powstać miały poszczególne ściany domu, czyli krótko mówiąc jego konstrukcja. Sklejkę do odpowiednich kształtów i rozmiarów przycięto za stosunkowo niewielką opłatą w warsztacie stolarskim. Mając tak przygotowane materiały mogłam z nich "złożyć" domek, mocując łącząc ze sobą poszczególne ściany przy pomocy starej, sprawdzonej metody czyli wkrętów i kołków.


 
A oto efekt pierwszego etapu pracy, czyli stan surowy otwarty... Jak widać na zdjęciu, domek ma trzy kondygnacje, plus użytkowe poddasze pod skośnym dwu spadzistym dachem. Kolejnym etapem było dobranie odpowiednich tapet do ścian poszczególnych pomieszczeń. Do wykończenia wnętrz postanowiłam wykorzystać dostępne w sklepach samoprzylepne okleiny, które zakupiłam gotowe w kolorach i wzorach dobranych do konkretnych pomieszczeń.


Kolejnym etapem było zapewnienie komunikacji pomiędzy poszczególnymi kondygnacjami. Ze względu na szczupłość miejsca we wnętrzach poszczególnych pomieszczeń postanowiłam, że schody połączą tylko drugą kondygnację z użytkowym poddaszem, zaś komunikacja pomiędzy parterem, pierwszą i drugą kondygnacją zapewniona zostanie przy pomocy... windy. Takie rozwiązanie pozwoliło zaoszczędzić sporo miejsca.

 


Zamontowanie schodów wymagało zachowania sporej precyzji i wykonania dodatkowych wycięć w podłogach i stropach.

   


Podobnie jak i wykonanie windy, widocznej na zdjęciu po lewej stronie parteru wymagała wycięcia odpowiednich miejsc umożliwiających jej przemieszczanie się pomiędzy kondygnacjami. Po wykonaniu tych prac, mogłam ostatecznie wykończyć wnętrza poszczególnych pomieszczeń. Po tym etapie pracy domek, wreszcie zaczął przypominać domek...
Pozostało jeszcze wykończenie zewnętrzne. Ściany pomalowałam farbą akrylową, a płaszczyzny dachu zamiast dachówek wykończyłam zmywalną tapetą ze wzorem w... serduszka.


Na koniec postanowiłam w sposób szczególny ozdobić tylną, zewnętrzną ścianę domku, poprzez naklejenie na niej kolorowych "okienek". Pomyślałam sobie bowiem, że w czasie gdy domek nie będzie używany do zabawy, to można go będzie po prostu odwrócić frontem do ściany, wówczas jego wnętrze i wszystko co się w nim znajduje będzie "bezpieczne". W takim wypadku jednak, dobrze by było by tylna ściana domu, która wówczas staje się ścianą frontową, była wykończona w jakiś szczególny sposób. Stąd przyszedł mi do głowy pomysł na takie oto okienka, jak widać na zdjęciu poniżej. 




W taki oto sposób, od podstaw czyli od projektu, powstał domek dla lalki Barbie.
Następnym razem napiszę o jego wyposażaniu.

piątek, 3 czerwca 2016

Muzeum Domków dla Lalek - otwarte !!!

Dziś, zgodnie z zapowiedzią zawartą w ostatnim moim wpisie krótka relacja z uroczystego otwarcia pierwszego w Polsce Muzeum Domków dla Lalek.
Rzecz działa się - jakżeby inaczej - w pierwszym dniu czerwca, czyli w Dzień Dziecka, a Muzeum znalazło swoją siedzibę nie byle gdzie, bowiem w samym centrum Warszawy, w gmachu Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. Nie wypada nie wspomnieć, że to ciekawe miejsce powstało głównie dzięki wielkiej pasjonatce miniaturowych domków dla lalek pani Anecie Popiel-Machnickiej i prowadzonej przez nią fundacji o nazwie Belle Epoque.
Z ciekawymi zbiorami pani Anety zetknęłam się już wcześniej, przy okazji zorganizowanej przez nią i jej fundację wystawy w Muzeum Okręgowym w Radomiu, na której to z zainteresowaniem i podziwem obejrzałam zgromadzoną przez nią kolekcję naprawdę zapierających dech w piersiach większych lub mniejszych, bardziej lub mniej bogatych domków dla lalek... Już wtedy dowiedziałam się o zaawansowanych staraniach o utworzenie stałego miejsca do ekspozycji tej wspaniałej kolekcji. Starania, jak widać uwieńczone zostały powodzeniem i od dnia 1 czerwca Muzeum Domków dla Lalek Fundacji Belle Epoque rozpoczęło swoją miejmy nadzieję długą i ciekawą działalność.
Na inaugurację działalności Muzeum licznie stawiły się oczywiście dzieci, wszak po pierwsze - to było Ich święto, pod drugie zaś - mało które Muzeum wzbudzić może wśród dzieci właśnie takie zainteresowanie jak Muzeum Domków dla Lalek... Oczywiście głównie wśród dziewczynek, ale jak się okazało - nie tylko.
I to dzieci właśnie poproszone zostały o przecięcie tradycyjnej wstęgi i symboliczne otwarcie Muzeum...
Potem pozostało już tylko podziwiać...


Wejście do Muzeum Domków dla Lalek w Warszawie

Uroczystego przecięcia wstęgi dokonały dzieci...


... które przybyły w licznej grupie.

I wreszcie zaczarowany świat miniatur

Widok ekspozycji zapierał dech w piersiach

Dziewczynki były w swoim żywiole...

...ale i chłopcy się raczej nie nudzili

Wśród eksponatów, oprócz typowych domków
były także inne miniaturowe instalacje,
jak np. ta oto plaża.
Było na co popatrzeć...

To była bardzo udana impreza, a stolicy przybyło kolejne ciekawe miejsce, jak dotychczas jedyne takie w Polsce... Stu lat życzę... !!!

sobota, 21 maja 2016

Domek dla Barbie

Witam po przerwie...

Długo mnie tu nie było, ale nie próżnowałam przez ten czas, o nie... 
Ponad pół roku temu, obiecałam wnuczce, że zrobię dla niej domek dla lalek, ale taki, żeby pasował do lalki Barbie... Słowo się rzekło, wnuczki nie można było zawieść. Termin oddania gotowego domku ustaliłyśmy najpóźniej na Dzień Dziecka, czyli pierwszy czerwca... Biorąc pod uwagę, że domek miał być całkiem spory, czasu wcale nie było tak wiele... Musiałam więc zakasać rękawy i ostro wziąć się do roboty... 
Poprzeczka ustawiona została wysoko... Domek miał mieć trzy kondygnacje, oczywiście wszystkie niezbędne w prawdziwym domu pomieszczenia i sprzęty, jak kuchnia, łazienka,salon, pokój dziecięcy itd...Wszystko to miało być w pełni wyposażone w miniaturowe meble i sprzęty, a ponadto - wykonane dość solidnie bo służyć miało do zabawy i korzystania i nie chciałam, żeby cokolwiek się uszkodziło po kilkukrotnym zaledwie użyciu...
Z pobieżnych obliczeń, wyszło mi, że żeby sprostać tym warunkom domek musiał mieć około 1 metra wysokości, co czyniło wyzwanie całkiem poważnym. Przestawało to być kolekcjonerską miniaturką, a stawało się sporą zabawką.
Konstrukcję domku zdecydowałam się wykonać ze sklejki o grubości 8 i 6 mm, aby była dość solidna... Początkowo w domku miało być osiem pokoi ostatecznie wyszło ich 10 i doszedł jeszcze garaż, bo pojawiła się "okazja"... 
Poważnym problemem okazała się komunikacja między kondygnacjami. Wpadłam na pomysł, aby pomiędzy parterem a I i II piętrem zrobić windę, a pomiędzy II a III - schody. Schody prowadzą też na poddasze, które po wykonaniu skośnego dachu "zrobiło się", tworząc dwa dodatkowe pokoiki. Opisem poszczególnych pomieszczeń i najciekawszych aspektów ich wykonania zajmę się w kolejnych wpisach, teraz zaprezentuję cały domek, który udało się wykonać niejako "przed terminem", tak się składa, że na urodziny wnuczki.
Tyle słów, pora na zdjęcia...

Domek dla Barbie by Lamusik Kamusi

A w garażu - okazyjnie kupiony Volkswagen garbus

Kuchnia i obok łazienka... W pełni wyposażone

Salon z kominkiem
Odbiór inwestycji przez inwestora

Chyba się podoba...

O budowie i urządzaniu domku napiszę w kolejnych wpisach. Nie wiem jednak, czy na jakiś tydzień znowu mnie nie "wetnie", bo 1 czerwca wybieram się na otwarcie Muzeum Domków dla Lalek w warszawskim Pałacu Kultury i Nauki.  Muzeum takie otwiera Fundacja "Belle Epoque" pani Anety Popiel Machnickiej.
Miniaturowy świat wciągnął mnie na dobre...

niedziela, 29 listopada 2015

Miniaturowy salon

Zgodnie z zapowiedzią dziś zapraszam na parter mojego miniaturowego domku dla lalek - a konkretnie - do salonu.

Z salonu prowadzą drewniane, kręcone schody na górę domku, którą opisałam w poprzednich wpisach. Wnękę pod schodami wykorzystałam na umieszczenie niezbyt wysokiej, dwuszufladowej komody, na której ustawiony został odbiornik telewizyjny. W narożniku pomieszczenia przewidziany został kominek oczywiście wraz z przewodem kominowym, a obok niego zmieściła się dwuosobowa, miękka sofa, wykonana z prawdziwej skóry. Całości umeblowania dopełnia okrągły stół wraz z czterema tapicerowanymi krzesłami. Elementami dekoracyjnymi pomieszczenia są lustro w ozdobnej ramie, dwa obrazy wiszące na ścianie nad sofą i kwiat w donicy stojący bezpośrednio na podłodze. Oświetlenie pomieszczenia stanowi górny żyrandol, a w kominku świeci się światło imitujące blask ognia.
W tym pomieszczeniu wszystkie elementy wyposażenia wykonane zostały przez mnie od podstaw. No, z wyjątkiem telewizora, do którego zrobienia wykorzystałam obudowę ze starego budzika.

Tyle opisu, pora na kilka zdjęć...

Ogólny widok na salon lalkowego domku

W tle widoczne są kręcone schody prowadzące na górę,
a wiszące na ścianie lustro jest jak najbardziej prawdziwe,
tyle, że miniaturowe

Telewizor nie jest może najnowszej generacji,
ale chyba pasuje do tego wnętrza

Ściana "kominkowa".
"Ogień" w kominku jest pochodzenia elektrycznego,
więc w mroku daje naprawdę ładny efekt.

Salon z fragmentem otwartej ściany frontowej,
która po zamknięciu stanowi zewnętrzną elewację domku.

Jak widać na zdjęciach, ściny salonu zostały wykończone tapetą w kwiatki, a podłoga pokryta "parkietem". Na ostatnim zdjęciu widoczny jest fragment konstrukcji domku, w postaci umocowanego na zawiasach jednego skrzydła ściany frontowej, z oknem i drzwiami wejściowymi. Po zamknięciu, wraz z drugim skrzydłem, ściany te tworzą zewnętrzną, frontową elewację domku.

Następnym razem zapraszam do ostatniego z pomieszczeń - kuchni.

piątek, 20 listopada 2015

Zajrzyjmy do sypialni

Zgodnie z obietnicą z poprzedniego wpisu kontynuujemy zwiedzanie lalkowego domku z pięterkiem. Dziś zapraszam do sypialni, która mieści się tuż obok prezentowanej poprzednio łazienki.

W sypialni znalazły się oczywiście łóżko, nocna szafka  z lampką, druga szafka podręczna na najpotrzebniejsze rzeczy, np. kosmetyki, a także maszyna do szycia Singer i manekin krawiecki. Sypialnia oświetlona jest górnym światłem z podwieszonego pod sufitem żyrandola, a tuż koło schodów znalazło się miejsc e na... kocie posłanie.

Na zdjęciach prezentuje się to tak:

Ogólny widok sypialni na piętrze mojego lalkowego domku

Komplet sypialny składa się z łóżka, dwóch szafek i fotela.
Na łóżku zasłana jest miniaturowa pościel, a na szafce znajdują się
miniaturowe kosmetyki


Lokatorka tego domku uwielbia szyć.
W sypialni znalazła się więc miniaturka maszyny do szycia
znanej marki Singer, a także krawiecki manekin

W sypialni znalazło się też miejsce na posłanie dla
trojga uroczych kociąt

Tym razem nie wszystko, co znalazło się w sypialni wyszło spod mojej ręki. Komplet mebelków był kupiony w markecie i przeze mnie dostosowany do potrzeb tego konkretnego domku. Podobnie jak kocie figurki. Własnoręcznie za to wykonane zostały pościel na łóżku, krawiecki manekin (wykonany z drewna balsy) oraz miniatura maszyny do szycia (gościła już na blogu tutaj) i miniatury krawieckich akcesoriów. 

Muszę się koniecznie pochwalić też jedną rzeczą. Widoczna na zdjęciu, wykonana przez mnie,  nocna lampka przy łóżku, świeci po włożeniu wtyczki do widocznego na zdjęciu kontaktu. Na zdjęciach tego nie ma, ale możecie mi wierzyć na słowo, zresztą może uda mi się zamieścić filmik to ilustrujący.

Następnym razem zapraszam na parter. Pozdrawiam wszystkich.

poniedziałek, 9 listopada 2015

Wprowadzka, czyli meblowanie domku

Dzisiaj, zgodnie z zapowiedzią umeblowany już lalkowy domek.

Większość mebelków i elementów wyposażenia mojego domku powstała już wcześniej. Ale oczywiście są i takie, które powstały dosłownie w ostatnich dniach. Zanim jednak rozpoczniemy wirtualny spacer po poszczególnych pomieszczeniach pokażę jak prezentuje się mój umeblowany już domek w całej okazałości.

Domek z pełnym wyposażeniem.

Jak widać na zdjęciu, w domku otwierają się oba skrzydła oraz podnosi dach, co umożliwia pełny i nieskrępowany wgląd i dostęp do wnętrza wszystkich pomieszczeń. Znakomicie ułatwia to umeblowanie pomieszczeń, a także dokonywanie późniejszych zmian w wyposażeniu wnętrza.
Domek został wyposażony w instalację elektryczną, która zapewnia oświetlenie jego wnętrza.

Wnętrze domku po zapadnięciu zmroku.

 Wirtualny spacer po miniaturowych wnętrzach rozpoczniemy od pięterka, a w kolejnych wpisach odwiedzimy kolejno po jednym z pomieszczeń. 
Zaczniemy od łazienki, która mieści się na pięterku, czy jak kto woli - bardziej fachowo - użytkowym poddaszu.

Łazienka na pięterku.
 W pomieszczeniu łazienki mieści się umieszczona na postumenciku umywalka, z utrzymaną w stylu retro baterią. Nad nią zawieszone jest owalne lustro, które znajduje się pomiędzy dwoma kinkietami, stanowiącymi oświetlenie łazienki. Stojąca na stylowych nóżkach wanna, podobnie jak bateria nad umywalką, nawiązuje do stylu retro. W narożniku pomieszczenia umieściłam wc z dolnopłukiem. W pomieszczeniu zmieściła się również ozdobna donica z kwiatem. Całość ceramiki sanitarnej zdobiona jest tymi samymi motywami, a pomieszczeniu postanowiłam nadać jasnoniebieską tonację kolorystyczną.


Kącik umywalkowo-wannowy w zbliżeniu.

Jak w każdej łazience, także i tutaj musiały znaleźć się
rolka papieru toaletowego, środki do czyszczenia i prania.

Nastrojowe oświetlenie z umieszczonych przy lustrze kinkietów
ma sprzyjać romantycznym kąpielom...

Uff... Trochę pracy było. ale efekt chyba warty zachodu. Dodam tylko, że wszystko co widać na zdjęciach wykonane zostało absolutnie i najzupełniej własnoręcznie.

Niebawem kolejne pomieszczenie. Już teraz zapraszam.