Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kiermasze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kiermasze. Pokaż wszystkie posty

piątek, 14 kwietnia 2017

Wielkanoc...

Wielkanocny jarmark w gościnnej siedzibie zespołu "Mazowsze" w Otrębusach już za nami. Jak zawsze było sympatycznie i różnorodnie. W obszernym hallu sali koncertowej stanęło wiele stoisk, na których znaleźć można było niemal wszystko z rękodzielniczej branży. Można się było nie tylko napatrzeć, ale i nawąchać i rozsmakować, bowiem pomiędzy stoiskami z rękodziełem wszelakim znalazło się całkiem sporo i takich z różnorodnym jadłem i napitkami. Odwiedzający siedzibę "Mazowsza" z pewnością nie żałowali czasu poświęconego na te odwiedziny.

Kramik "Lamusika" na jarmarku wielkanocnym w Otrębusach

"Lamusik" tradycyjnie już zaprezentował własnego wyrobu ozdoby wielkanocne, czyli pisanki, koszyczki, stroiki, ale także na moim stoisku zadebiutowały owoce mojej nowej - szyciowej - pasji. I nie powiem, był to debiut całkiem udany. W moim kramiku znalazły się więc uszyte przez mnie własnoręcznie poduszki-jaśki z różnymi motywami, prezentowane w poprzednim wpisie igielniki, o których nieco szerzej postaram się napisać po Świętach, torebki z jeansu, których nawet nie zdążyłam sfotografować, no i mięciutkie zajączki, niekoniecznie wielkanocne, które cieszyły się całkiem sporym powodzeniem. 

Zajączki w wiklinowym koszyku, wraz z rozłożonym jednym z igielników.

Kilka z uszytych przeze mnie jaśków.
Tyle o jarmarku. 
Teraz już przed nami cudowny czas Świąt Wielkanocnych. Wszystkim odwiedzającym tego bloga składam najlepsze świąteczne życzenia. Oby nie tylko świąteczny czas przepełniony był radością, nadzieją i pogodą ducha. Udanych, pogodnych i radosnych Świąt!!!



wtorek, 24 marca 2015

Wielkanocnie w Otrębusach

W dniach 21 i 22 marca, czyli w sobotę i w niedzielę w siedzibie Zespołu Pieśni i Tańca "Mazowsze" w Otrębusach koło Warszawy gościliśmy na wielkanocnym kiermaszu, który towarzyszył koncertom najbardziej chyba znanych polskich zespołów pieśni i tańca: "Śląsk" i "Mazowsze".
W gościnnym foyer sali koncertowej "Matecznika", bo tak nazywa się nowa siedziba zespołu, rozstawiliśmy swój lamusikowy kramik wśród wielu innych stoisk twórców nie tylko ludowych.

Czegóż na tych stoiskach nie było... Ozdób wielkanocnych wybór przebór... Oczywiście pisanki we wszelkich możliwych wariantach i wariacjach, oczywiście wielkanocne koszyczki, oczywiście palmy i palemki, oczywiście kartki... Ale oprócz przedmiotów związanych bezpośrednio z nadchodzącymi świętami odwiedzający siedzibę "Mazowsza" mogli kupić także inne, nie mniej ciekawe wyroby. Np ręcznie ręcznie zdobione świece, lampiony, chusty, chusteczki, apaszki malowane lub haftowane, ręcznie szyte maskotki dla najmłodszych, drobną ceramikę i wiele, wiele innych różnorodności.

Nad tym wszystkim unosił się zapach regionalnych specjałów: wędlin, oscypków, pieczywa, i oczywiście chleba ze smalcem - hitu jarmarcznej gastronomii naszych czasów.

Koncerty dwóch najpopularniejszych w Polsce zespołów ludowych przyciągnęły do Otrębusów łącznie około tysiąca ludzi, więc i na kiermaszu było gwarno, tłoczno i wesoło....


Nowa siedziba "Mazowsza

Lamusik Kamusi w Otrębusach


Pisanki na naszym stoisku...

Filcowe koszyczki

I takie zestawy wielkanocnych dekoracji na stół

A tak to wyglądało z nieco szerszej perspektywy

Dodatkowym plusem było to, że w dniach kiermaszu trafiła się naprawdę piękna, niemal wiosenna pogoda, więc można było zrobić w Otrębusach i takie zdjęcie:


Krokusy w Otrębusach

Na świąteczne życzenia będzie jeszcze czas, ale wielkanocny sezon w lamusikowej pracowni mogę z ulgą ogłosić za zakończony.

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Czas przedświąteczny

Witam wszystkich po długiej przerwie.

Po gipsie na mojej złamanej ręce już ani śladu. Ale z ręka jeszcze nie wszystko jest tak jak być powinno. Wszystkich ciekawych informuję, że Pan Gipsiarz nie roztkliwiał się jakoś specjalnie nad szczególnymi estetycznymi walorami mojego nietypowego opatrunku gipsowego, nie otrzymałam też propozycji współpracy z gispownią szpitalną, a NFZ chyba też nie przewiduje kontraktów na ozdabianie opatrunków gipsowych. Przynajmniej na razie...

Ale żarty na bok. Kiedy moja ręka kurowała się w gipsie, posypały się zamówienia na plastusiowe piórniki. Dawno, bo dawno ale było o tym na blogu, ale zamiast odsyłać zainteresowanych do zamierzchłej przeszłości przypomnę, że wykonuję na zamówienie tradycyjne, drewniane piórniki szkolne ozdabiane przez wypalanie w drewnie oraz do kompletu figurki Plastusia. No i chętni na te kompleciki musieli siłą rzeczy poczekać, aż ręka wydobrzeje, za co bardzo serdecznie przepraszam. Na szczęście wszystko się dobrze skończyło i takie jak ten:


Plastuisowy piórnik z figurką

...plastusiowe zestawy szczęśliwie dotarły do nowych domów.

Ledwo co udało mi się rozładować zamówieniowy korek, a tu na maila przyszło zaproszenie od... Zespołu "Mazowsze", które w swoim Mateczniku w Otrębusach k. Warszawy (ul. Świerkowa 2) orgaznizuje 20 grudnia bożonarodzeniowy jarmark połaczony z rodzinnym kolędowaniem. 




No i jak tu odmówić takiemu zaproszeniu? Tym bardziej, że mamy jeszcze w pamięci poprzednią wizytę w gościnie u "Mazowsza" z okazji Wielkiej Nocy. Ponieważ zdecydowałam, że jedziemy, trzeba było ostro zabrać się do pracy, bo nie ukrywam, że temat Świąt, w tym roku, ze względu na kontuzję, prawie zupełnie odpuściłam.
Na pierwszy ogień poszły rzeczy, które wymagają najwięcej czasu i zachodu. Postanowiłam zrobić dwa szklane lampiony ozdobione w technice tradycyjnego dekupażu.


Lampion z kwiatami

Ten sam lampion w akcji

Pierwszy z nich ozdobiłam motywami roślinnymi, drugi postaciami Aniołów.


Lampion z Aniołami

Widok z góry

Czasza lampionu podświetlona tea light'em
Lampiony powstały  na bazie naczyń z surowego i bezbarwnego szkła, ozdobionego papierem ryżowym. Wykończenie złoceniami.

To pierwsze rzeczy wykonane specjalnie na jarmark u Mazowsza. W planach są jeszcze stroiki, nietypowe choinki i oczywiście różne choinkowe ozdoby. Jak tylko będą powstawać nie omieszkam się nimi pochwalić,

A gdyby ktoś akurat miał wolniejszą chwilę, mimo przedświątecznej nerwówki, to oczywiście serdecznie do Otrębusów zapraszamy.

czwartek, 19 czerwca 2014

Boże Ciało w Łowiczu

Właśnie wróciliśmy z Łowicza, w którym to spędziliśmy praktycznie cały świąteczny czwartek.
Zanim jednak opowiemy o Łowiczu, krótko o konkursie na kocie portrety. Nasz Łobuz furory nie zrobił, zagłosowało na niego 46 osób, ale i tak dziękujemy każdemu, kto zechciał poświęcić swój cenny czas i kliknąć za naszym kocim pechowcem (albo szczęściarzem).

Teraz o Łowiczu.
To nasze drugie Boże Ciało w tym urokliwym mieście. Urokliwym zawsze, ale w tym dniu - urokliwym szczególnie. Albowiem sława łowickich procesji w Święto Bożego Ciała sięga daleko poza granice tegoż miasta, ba nawet naszego kraju. W tym roku towarzyszący obchodom tego Święta tradycyjny jarmark odwiedziło szczególnie dużo obcokrajowców. Zresztą i obchody dnia Bożego Ciała w Łowiczu w tym roku miały charakter szczególny, bowiem łowickie uroczystości Bożego Ciała wpisane zostały na listę narodowego dziedzictwa kultury niematerialnej (cytuję z pamięci, więc mogę coś przekręcić), a poza tym w tym roku, na łowickiej procesji gościła Para Prezydencka.

Nam, niestety, tradycyjnie już nie dane było obejrzeć tego barwnego widowiska, jakim jest łowicka procesja. Mimo, iż przyjechaliśmy specjalnie wcześniej, to jednak tym razem nieco więcej czasu niż zwykle zabrało nam rozstawienie stoiska. Mieliśmy szczęście otrzymać bardzo dobre miejsce na nasz lamusikowy kramik. Niemal w samym centrum jarmarkowego terenu vis a vis głównej sceny i tuż obok całkiem sporej fontanny. W pakiecie z miejscem na kramik otrzymaliśmy więc od organizatorów rozrywkę, w postaci nieustającego koncertu ludowych zespołów oraz orzeźwiającą bryzę, jaką chwilami nieco przesadnie wiejący wiatr ochładzał nasze jarmarkowe stoisko. Nie ma jednak nic za darmo. Centralnie usytuowane miejsce wiązało się z trudnością z dojazdem naszym autem na miejsce, stąd więc przygotowanie kramiku było bardziej praco- i czasochłonne.
Za to późniejsze godziny wynagrodziły nam tę niedogodność w dwójnasób. To był naprawdę miło spędzony czas, spotkaliśmy wielu interesujących i przemiłych ludzi, posłuchaliśmy wspaniałych ludowych zespołów, a na innych stoiskach jarmarku można było zobaczyć wiele ciekawych rzeczy. Pod względem, nazwijmy to szumnie "komercyjnym", też nie możemy specjalnie narzekać. Jeśli do tego dodać całkiem dobrą i sprzyjającą takim imprezom pogodę i niesamowicie barwną i kolorową atmosferę ludowego festynu, to musimy przyznać, że był to wyjątkowo udany dzień. 
Poniżej kilka zdjęć.

Tegoroczny kramik Lamusika
na łowickim jarmarku
  

A na kramiku jak to na kramiku...
różnorodnie i kolorowo

Tegorocznym motywem przewodnim
były Eko-Aniołki na ludowo

Nasz stoisko znalazło się w sąsiedztwie
tej oto fontanny

Na łowickim rynku
nie brakowało atrakcji...

Były nawet kule wodne w specjalnym basenie

Łowicki jarmark cieszył się sporym powodzeniem,
pewnie nie tylko wśród łowiczan

Pozdrawiamy :-)

wtorek, 15 kwietnia 2014

W gościnie u "Mazowsza"

Ostatni przedświąteczny weekend spędziliśmy pracowicie, ale i przyjemnie...

Jak to  się popularnie mówi "rzutem na taśmę" i niespodziewanie dla nas samych udało nam się wygrzebać w internecie informację o przedświątecznym kiermaszu w podwarszawskiej miejscowości Otrębusy, jednym znanej z tego, iż jest siedzibą Muzeum Motoryzacji, innym zaś - niestety coraz mniej licznym - z tego, iż jest także siedzibą znanego w całym świecie (ostatnio może nawet bardziej w świecie niż w Polsce) ludowego zespołu pieśni i tańca "Mazowsze". To właśnie w jego siedzibie, zwanej od pewnego czasu "Matecznikiem" zorganizowano ów kiermasz, który został pomyślany jako impreza towarzysząca koncertom tego znakomitego zespołu. Impreza była dwudniowa. Pierwszego dnia przypadło nam w udziale miejsce przed halą widowiskową Mazowsza, drugiego zaś - zostaliśmy przez organizatorów zaproszeni do środka, do dolnego foyer nowo wybudowanego obiektu.
Ze względu na charakter imprezy w naszym kramiku dominowały dekoracje świąteczne, oczywiście głównie pisanki, ale także dekoracyjne koszyczki wielkanocne, a także najróżniejsze przedmioty zdobione motywami ludowymi. Oprócz nich zaprezentowaliśmy na kiermaszu także inne swoje prace.
Impreza okazała się dla nas bardzo udana, wiele z prezentowanych przez nas prac znalazło swoich nabywców, a pisanki wykonane na bazie wydmuszek jaj gęsich okazały się prawdziwym hitem. Po imprezie pozostało nam ich dosłownie kilka sztuk.

Drugiego dnia, kiedy to prezentowaliśmy się w foyer hali widowiskowej "Mazowsza", nasze stoisko znalazło się w bardzo miłym sąsiedztwie Pani Elżbiety, zajmującej się - podobnie jak my - szeroko rozumianym rękodziełem, przy czym naszą uwagę przykuły jej wspaniałe prace z jedwabiu i filcowa biżuteria. Oczywiście nie obyło się bez wymiany doświadczeń i długich rozmów na temat stosowanych technik i materiałów, bo pani Elżbieta zajmuje się także innymi dziedzinami rękodzieła.
Gdyby przypadkiem ktoś z Czytelników naszego bloga zainteresował się jej pracami, z przyjemnością  podajemy numer telefonu do naszej miłej sąsiadki z ludowego kiermaszu: 501 210 969.

To było "pracowicie", a teraz parę słów o "przyjemnie".
Przy okazji Kiermaszu i koncertów zespołu "Mazowsze" umożliwiono wszystkim chętnym bezpłatny wstęp do Muzeum Zespołu, w jego starej siedzibie w dworku w Karolinie, gdzie można było obejrzeć i podziwiać (z naciskiem na "podziwiać") wspaniałe pamiątki, jakimi obdarowywano zespół w czasie jego licznych wojaży po świecie. Ale o tym szerzej już niebawem na naszym drugim blogu, do odwiedzenia którego serdecznie zapraszamy.

A teraz tradycyjnie kilka zdjęć z imprezy pod tytułem "Weekend na ludowo 2014". Zapraszamy do obejrzenia.

Lamusikowy sklepik pod chmurką pierwszego dnia imprezy

A drugiego dnia - już w foyer sali widowiskowej Mazowsza.
Na stoisku głównie pisanki, ale nie tylko...

Sąsiednie stoisko pani Eli.
Nie było atmosfery konkurencji, choć asortyment podobny...


Pani Ela oprócz dekoracji wielkanocnych prezentowała też swoje inne,
nie mniej ciekawe prace

Pani z "Mazowsza" w ludowym stroju.
Impreza nie na darmo nazywała się
"Weekend na ludowo"


W foyer matecznikowej sali przewijało się całkiem sporo osób...

... choć była to akurat pora między koncertami

A na koniec plakacik imprezy,
w której mieliśmy przyjemność wziąć udział...

... i zaproszenie na naszego drugiego bloga
do krótkiej wizyty w historycznej siedziby "Mazowsza"

Zapraszamy na www.lamusikcountry.blogspot.com

Ps. Wszystkich z Państwa odwiedzających nas na kiermaszu, którzy dopytywali się o rzeczy, których akurat nie było w naszym kramiku, zachęcamy do kontaktu mailowego.