Pokazywanie postów oznaczonych etykietą roombox. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą roombox. Pokaż wszystkie posty

piątek, 21 marca 2014

Miniaturowa wiosna

Dzisiaj pierwszy dzień wiosny.

W związku z tym dniem, już jakiś czas temu podjęłam pewne postanowienie dotyczące stworzonej przez mnie czas jakiś temu Czarownicy, a właściwie jej domku. Otóż przyrzekłam sobie w duchu (a właściwie to tej Czarownicy właśnie), że w pierwszy dzień wiosny urządzę podwórko przed jej domkiem, tak aby na wiosnę moja Czarownica miała gdzie wyjść ze swojego domku. Udało się i dzisiaj, z okazji pierwszego wiosennego dnia prezentuję Wam Czarownicowy Domek w nowym otoczeniu.

Podwórko Baby Jagi

Podwórko przed domkiem nie jest może zbyt obszerne, ale chyba wystarczające. Płotek okalający podwórko wykonany został z... patyczków do lodów, pociągniętych bejcą do drewna. Nawierzchnia to autentyczne, drobne kamyki pozostałe z przywiezionego niegdyś na działkę żwiru, a w nich rozmieszczone zostały plastry prawdziwego drzewa z przycinanych podczas wiosennych porządków gałęzi drzew i krzewów. Sporo cierpliwości wymagało zrobienie koła od wozu, opartego o ścianę Czarownicowego Domku. Koło nie jest wykonane przy pomocy otwornicy, a takim samym sposobem, jak wykonuje się prawdziwe koła od wozów, właściwie wykonywało, bo któż dzisiaj coś takiego robi...?
Z ciekawostek jeszcze dodam, że drzewo na podwórku pokryte jest płatkami prawdziwej kory, która pochodzi ze starej jabłonki rosnącej przy naszym domu na wsi. Jabłonka czasy świetności ma już co prawda za sobą, ale ściąć jej jeszcze nie pozwoliliśmy, gdyż w jej dziupli co roku "melduje" się jakaś ptasia rodzinka i wychowuje potomstwo.

A teraz zapraszam na wirtualny spacer po obejściu mojej Baby Jagi.


Przyszła wiosna, słońce świeci,
Baba Jaga masło kleci...

... w takiej oto maślnicy.

Na kamienistej nawierzchni wygrzewa się kocisko Baby Jagi...

Nad kamiennym paleniskiem zawieszony jest kociołek,
w którym Baba Jaga szykuje swoje mikstury.

Przy drzwiach wejściowych - dwie gliniane donice
z kwitnącymi różyczkami.


Na podwórku jest studnia z żurawiem...


... stare koło od wozu...

i prowadząca na poddasze drabina.

W drzewie jest dziupla, a w dziupli mała sówka.

A na kominie bociek zdążył już założyć gniazdo.

I chociaż to dopiero pierwszy dzień wiosny...

... u Czarownicy wszystko już kwitnie...
Bo w końcu to Czarownica...

Pozdrawiam wiosennie :-)

piątek, 28 lutego 2014

Salon Sherlocka Holmesa

Wiem, wiem... Od ostatniego wpisu na lamusikowym blogu upłynęło już nieco czasu, ale zapewniam Was, że nie był to czas zmarnotrawiony. Mam nadzieję, że za chwilę się o tym przekonacie, albowiem dzisiaj właśnie nadszedł dzień, w którym możemy przedstawić Wam najnowsze dziecko naszej lamusikowej pracowni - czyli roombox przedstawiający salon Sherlocka Holmesa.
Nie ukrywam, że prezentuję je z wielką przyjemnością, albowiem to, co za chwilę zobaczycie kosztowało naprawdę sporo trudu i wysiłku. Za chwilę więc zdjęcia, ale przedtem jeszcze kilka słów opisu.

Roombox przedstawia wnętrze salonu, który był jedynie jednym z pomieszczeń mieszkania zajmowanego przez Sherlocka Holmesa - najpierw wspólnie z doktorem Watsonem, później zaś już tylko przez niego. Wpływ na ostateczny wygląd tej pracy miała odświeżona lektura opowieści o przygodach Sherlocka Holmesa i wyniesione z niej wyobrażenie o tym, jak mogło wyglądać wnętrze jego mieszkania. W salonie znalazły się więc, jeśli nie wszystkie, to na pewno większość tego, o czym mowa jest w książkach o Sherlocku Holmesie. Jest więc oczywiście jego fajka, jest mini laboratorium chemiczne, są słoje z odczynnikami, jest stara londyńska gazeta z ogłoszeniami, które Holmes czytywał z pasją, są skrzypce, bo jak pamiętamy uwielbiał na nich grywać, choć muzykiem nie był najlepszym, jest jego słynna lupa - tu leży na stoliku, a sam Holmes ma na głowie charakterystyczną czapkę z kraciastego materiału. Obecność Watsona zaznacza jedynie leżący na fotelu melonik, laska i londyńska gazeta, nie będę ukrywać, że postaci Watsona nie wykonałam z braku czasu.
Zależało nam bowiem na skończeniu tej pracy, albowiem w niedzielę w telewizji rusza serial o Sherlocku Holmesie i pomyśleliśmy, że fajnie by było wstrzelić się z tym roomboxem.

Dodam tylko, że niemal wszystkie rzeczy zostały wykonane zupełnie samodzielnie, o wyjątkach pisałam w poprzednich postach, łącznie z lampami, abażurami i instalacją elektryczną podświetlającą roombox, a nawet... oszkleniem okien. Oczywiście o tym co z czego i jak zostało wykonane długo by można pisać, bo to temat na niekończącą się opowieść. Myślę, że tutaj nie czas i miejsce na takie szczegóły, a gdyby ktoś był zainteresowany - proszę o kontakt.

Tyle słów. Teraz zdjęcia. Zapraszam do oglądania. 


Oto widok ogólny na miniaturę salonu
przy Baker Street.

W fotelu siedzi Sherlock Holmes i paląc fajkę...


... czyta list z podziękowaniem za rozwiązanie pewnej sprawy.

Centrale miejsce w salonie zajmuje stolik i dwa fotele.

W drugim fotelu siaduje zazwyczaj dr Watson,
który akurat wyszedł odprowadzić gościa.
Oto jego melonik, laska i gazeta.


Na stoliku nieodłączna lupa Sherlocka i pudełko cygar dr Watsona.


Na ścianie salonu portrety przodków Sherlocka
i stara mapa Anglii


Holmes z pasją odkrywcy oddawał się rozmaitym
doświadczeniom chemicznym.
To jego domowe laboratorium.


Na regale obok laboratoryjnego stolika  odczynniki
potrzebne do doświadczeń, a także... "ludzka czaszka".


Holmes uwielbiał też grę na skrzypcach,
choć nie wszyscy uważali by miał do tego talent.
A na tym szezlongu oddawał się rozmyślaniom
i snuł swoje słynne dedukcje.


Na witryną z książkami wisi sobie stara strzelba.


Ważną rolę w przygodach Sherlocka odgrywał kominek.
To przy nim Holmes sadzał swoich gości, którzy zwierzali mu się
ze swych tajemnic.

Na kominku - zegar
(z tarczą ze starego, niemal stuletniego zegarka, podarowaną
przez zaprzyjaźnionego zegramistrza - dziękujemy)
a niżej portrety Holmesa i Watsona.


Salon  wieczorem oświetlony jest delikatnym w barwie światłem starych lamp...


... i blaskiem ognia z kominka.

Blisko trzy miesiące zajęło tworzenie tego roomboxa. Ale jak myślicie... warto było?
Pozdrawiamy.

wtorek, 28 stycznia 2014

Mebelki dla Sherlocka po raz wtóry

Dzisiaj ciąg dalszy moich zmagań z miniaturowymi mebelkami dla roomboxu mającego przedstawiać moje wyobrażenie pokoju Sherlocka Holmes i Doktora Watsona. Od ostatniego wpisu moja kolekcja mebelkowych miniatur wzbogaciła się o dwa fotele, które wraz z prezentowanym w poprzednim wpisie szezlongiem mają tworzyć coś w rodzaju, jak byśmy dziś powiedzieli: kompletu wypoczynkowego.
Biurko słynnego detektywa (a właściwie detektywa-konsultanta) wzbogaciło się też o biurkową lampkę i komplet piśmienny z najprawdziwszym piórem, a w biblioteczny regał zapełnił się książkami.
Wygląda to teraz tak, jak widać na załączonych obrazkach:



Oto biurko Sherlocka Holmesa z wyposażeniem

Oto komplet "piśmienny" czyli dwa kałamarze i pióro
umieszczone na siedzisku krzesła...

... a krzesło mieści się na dłoni


A takie oto dwa fotele będą stanowiły komplet
z prezentowanym już szezlongiem

Stojący przy biurku regał zapełnił się książkami...

Tutaj sam regał

Jak widzicie mebelków do "mojego" apartamentu przy Baker Street 221B przybywa, może nie  w takim tempie, jak bym chciała, ale praca naprawdę jest żmudna i wymaga sporo cierpliwości. Dla osiągnięcia zamierzonego efektu końcowego, ważne jest, aby wszystkie elementy były wykonane z zachowaniem odpowiedniej skali, wtedy cały roombox będzie do złudzenia przypominał rzeczywisty pokój. Więc musi to trochę trwać...

Ale... Okazuje się, że nie ja jedna uległam miniaturowemu szaleństwu... Kilka dni temu, odwiedzając jedną z bliskich mi osób, zauważyłam w jej mieszkaniu:

Roombox w starym telewizorze

Jakież było moje zdumienie, gdy po bliższym przyjrzeniu się tej oryginalnej dekoracji stwierdziłam, że to najprawdziwszy roombox, dość pomysłowo umieszczony w pustej obudowie starego telewizora.
Co prawda mebelki i wyposażenie miniaturowego wnętrza nie zostały wykonane samodzielnie, ale przecież w niczym nie ujmuje to uroku tej oryginalnej dekoracji. Wewnątrz obudowy zamontowane zostało ledowe oświetlenie, które nadaje wnętrzu bardzo ciepły klimat.


Dokładniejszy widok wnętrza
roomboxa w starym telewizorze

Bardzo mi się spodobała ta "telewizorowa" (no bo przecież nie telewizyjna) wariacja na temat roomboxów.
A jeszcze bardziej to, że jak się okazało - nie ja jedna zbzikowałam na punkcie miniaturek.
Do następnego razu.







wtorek, 14 stycznia 2014

Mebelki dla Sherlocka

Witam wszystkich po raz pierwszy w Nowym Roku i oczywiście wszystkim z całego serca życzę, aby był to rok pod każdym względem udany.

Po świąteczno-noworocznej, nieco przydługiej może w moim przypadku przerwie, pora wrócić do codzienności, czyli także do moich ulubionych ostatnio miniaturek.
Pomysł aby zrobić roombox zrodził się jeszcze w trakcie pracy nad domkiem Baby Jagi. Teraz postanowiłam zabrać się za jego realizację. Za temat wybrałam sobie pokój Sherlocka Holmesa i doktora Watsona, znany chyba wszystkim z opowiadań Artura Conan Doyle'a. Oczywiście projekt tego pokoju powstawał z książką o Sherlocku Holmesie w ręku, oraz w czasie wertowania stron internetowych związanych z jego postacią, która choć w pełni fikcyjna, doczekała się całkiem pokaźnej liczby zupełnie realnych odwzorowań wszystkiego co się z nią wiąże. Jest np. istniejące naprawdę Muzeum Sherlocka Holmesa, gdzie można obejrzeć osławiony pokój przy Baker Street.
Krótko mówiąc, zaczęłam realizację ambitnego planu stworzenia miniaturki pokoju Sherlocka Holmesa. Na teraz mogę pokazać Wam kilka mebelków, które staną w tym pokoju. Oto one:


Oto pierwsze meble w pokoju Sherlocka Holmesa:
biurko, 2 regały, stolik, szafka katalogowa i szezlong


Biurko ma dwie szafki po bokach i szufladę pod blatem.
Regały jeszcze puste, ale zapełnią się książkami.

Nad niewielkim roboczym stolikiem szafka katalogowa,
z wysuwanym szufladkami

Szezlong.
W całości wykonany własnoręcznie

Szezlong. Widok od tyłu

Szezlong z bliska

A oto oszklona biblioteczka.
Szufladka jak widać się wysuwa...

... a oszklone drzwiczki się otwierają


I tak wygląda pierwszy zestaw mebelków do mojego nowego roomboxu. Wszystkie one, z wyjątkiem biblioteczki, zostały wykonane w całości własnoręcznie, ze sklejki i z balsy, następnie polakierowane na widoczny kolor. Biblioteczka, jako jedyna, jest przedmiotem gotowym zakupionym na Allegro, a jedynie podanym przeze mnie renowacji i wyposażonym w szybki i książki.
Następna "porcja" mam nadzieję niebawem.

niedziela, 15 grudnia 2013

Miniaturowe miasteczko pod kloszem

Dzisiaj chcę Wam pokazać moje najnowsze "dzieło", będące kontynuacją dominujących ostatnio w lamusikowej pracowni zainteresowań, że tak powiem: miniaturystycznych (kto zagląda od czasu do czasu na tego bloga, wie o co chodzi, a kto nie wie, zachęcam do lektury wcześniejszych wpisów). Ponieważ jednak czas przedświąteczny nastraja specyficznie, także do pracy, zatem umyśliłam sobie zrobić mini-miasteczko w zimowej, bożonarodzeniowej scenerii. W miarę jak pomysł dojrzewał, pomyślałam sobie, że dobrze by było coś takiego zamknąć w jakąś jedną, zwartą całość... Tak oto powstało to coś, co prezentuję na zdjęciach poniżej.
Na okrągłej sklejce o średnicy około 30 cm rozmieściłam poszczególne, własnoręcznie wykonane, miniaturowe domki, drzewa, postacie, pociąg, samochód, a nawet... sanki i śniegowego bałwanka. Śnieżna pokrywa wykonana została z białej szpachlówki Fluggera, domki skleiłam z kartonu postacie wykonałam z masy Fimo. Z ciekawostek: tory dla lokomotywki ułożyłam z... makaronu typu spaghetti. A np. widoczne na jednym ze zdjęć sanki - wykonane zostały z balsy.
Całość po wykonaniu przykryłam szklanym kloszem (kupiony w Ikei), który został sklejony na trwałe z podstawą. W ten sposób powstało coś w rodzaju super-bombki, a właściwie bomby bożonarodzeniowej. Całość przyozdobiona została sztucznym igliwiem, aby jeszcze bardziej podkreślić bożonarodzeniowy charakter. Tyle słów, teraz niech przemówią obrazy:

Moja bożonarodzeniowa super-bomba.
Nie byle co, 30 cm średnicy

Ryneczek miniaturowego miasteczka pod kloszem.
Oczywiście z choinką

Na podwórku jednego z domów dziecko lepi bałwana

Na tym podwórku stoją sanki.
Właściciel "pojazdu" pewnie w domu, na ciepłej herbacie

Na tym podwórku pojazd dużo poważniejszy.
Ale śniegiem go przysypało

Do miniaturowego miasteczka dochodzi miniaturowa linia kolejowa...

...która prowadzi do miniaturowej stacyjki

I ostatnie już ujęcie...


I jak Wam się podoba to "coś", co powstało z nieprzeminionej jeszcze fascynacji miniaturkami przesiąkniętej przedbożonarodzeniowym klimatem?