Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pisanki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pisanki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 marca 2015

Wielkanocnie w Otrębusach

W dniach 21 i 22 marca, czyli w sobotę i w niedzielę w siedzibie Zespołu Pieśni i Tańca "Mazowsze" w Otrębusach koło Warszawy gościliśmy na wielkanocnym kiermaszu, który towarzyszył koncertom najbardziej chyba znanych polskich zespołów pieśni i tańca: "Śląsk" i "Mazowsze".
W gościnnym foyer sali koncertowej "Matecznika", bo tak nazywa się nowa siedziba zespołu, rozstawiliśmy swój lamusikowy kramik wśród wielu innych stoisk twórców nie tylko ludowych.

Czegóż na tych stoiskach nie było... Ozdób wielkanocnych wybór przebór... Oczywiście pisanki we wszelkich możliwych wariantach i wariacjach, oczywiście wielkanocne koszyczki, oczywiście palmy i palemki, oczywiście kartki... Ale oprócz przedmiotów związanych bezpośrednio z nadchodzącymi świętami odwiedzający siedzibę "Mazowsza" mogli kupić także inne, nie mniej ciekawe wyroby. Np ręcznie ręcznie zdobione świece, lampiony, chusty, chusteczki, apaszki malowane lub haftowane, ręcznie szyte maskotki dla najmłodszych, drobną ceramikę i wiele, wiele innych różnorodności.

Nad tym wszystkim unosił się zapach regionalnych specjałów: wędlin, oscypków, pieczywa, i oczywiście chleba ze smalcem - hitu jarmarcznej gastronomii naszych czasów.

Koncerty dwóch najpopularniejszych w Polsce zespołów ludowych przyciągnęły do Otrębusów łącznie około tysiąca ludzi, więc i na kiermaszu było gwarno, tłoczno i wesoło....


Nowa siedziba "Mazowsza

Lamusik Kamusi w Otrębusach


Pisanki na naszym stoisku...

Filcowe koszyczki

I takie zestawy wielkanocnych dekoracji na stół

A tak to wyglądało z nieco szerszej perspektywy

Dodatkowym plusem było to, że w dniach kiermaszu trafiła się naprawdę piękna, niemal wiosenna pogoda, więc można było zrobić w Otrębusach i takie zdjęcie:


Krokusy w Otrębusach

Na świąteczne życzenia będzie jeszcze czas, ale wielkanocny sezon w lamusikowej pracowni mogę z ulgą ogłosić za zakończony.

wtorek, 15 kwietnia 2014

W gościnie u "Mazowsza"

Ostatni przedświąteczny weekend spędziliśmy pracowicie, ale i przyjemnie...

Jak to  się popularnie mówi "rzutem na taśmę" i niespodziewanie dla nas samych udało nam się wygrzebać w internecie informację o przedświątecznym kiermaszu w podwarszawskiej miejscowości Otrębusy, jednym znanej z tego, iż jest siedzibą Muzeum Motoryzacji, innym zaś - niestety coraz mniej licznym - z tego, iż jest także siedzibą znanego w całym świecie (ostatnio może nawet bardziej w świecie niż w Polsce) ludowego zespołu pieśni i tańca "Mazowsze". To właśnie w jego siedzibie, zwanej od pewnego czasu "Matecznikiem" zorganizowano ów kiermasz, który został pomyślany jako impreza towarzysząca koncertom tego znakomitego zespołu. Impreza była dwudniowa. Pierwszego dnia przypadło nam w udziale miejsce przed halą widowiskową Mazowsza, drugiego zaś - zostaliśmy przez organizatorów zaproszeni do środka, do dolnego foyer nowo wybudowanego obiektu.
Ze względu na charakter imprezy w naszym kramiku dominowały dekoracje świąteczne, oczywiście głównie pisanki, ale także dekoracyjne koszyczki wielkanocne, a także najróżniejsze przedmioty zdobione motywami ludowymi. Oprócz nich zaprezentowaliśmy na kiermaszu także inne swoje prace.
Impreza okazała się dla nas bardzo udana, wiele z prezentowanych przez nas prac znalazło swoich nabywców, a pisanki wykonane na bazie wydmuszek jaj gęsich okazały się prawdziwym hitem. Po imprezie pozostało nam ich dosłownie kilka sztuk.

Drugiego dnia, kiedy to prezentowaliśmy się w foyer hali widowiskowej "Mazowsza", nasze stoisko znalazło się w bardzo miłym sąsiedztwie Pani Elżbiety, zajmującej się - podobnie jak my - szeroko rozumianym rękodziełem, przy czym naszą uwagę przykuły jej wspaniałe prace z jedwabiu i filcowa biżuteria. Oczywiście nie obyło się bez wymiany doświadczeń i długich rozmów na temat stosowanych technik i materiałów, bo pani Elżbieta zajmuje się także innymi dziedzinami rękodzieła.
Gdyby przypadkiem ktoś z Czytelników naszego bloga zainteresował się jej pracami, z przyjemnością  podajemy numer telefonu do naszej miłej sąsiadki z ludowego kiermaszu: 501 210 969.

To było "pracowicie", a teraz parę słów o "przyjemnie".
Przy okazji Kiermaszu i koncertów zespołu "Mazowsze" umożliwiono wszystkim chętnym bezpłatny wstęp do Muzeum Zespołu, w jego starej siedzibie w dworku w Karolinie, gdzie można było obejrzeć i podziwiać (z naciskiem na "podziwiać") wspaniałe pamiątki, jakimi obdarowywano zespół w czasie jego licznych wojaży po świecie. Ale o tym szerzej już niebawem na naszym drugim blogu, do odwiedzenia którego serdecznie zapraszamy.

A teraz tradycyjnie kilka zdjęć z imprezy pod tytułem "Weekend na ludowo 2014". Zapraszamy do obejrzenia.

Lamusikowy sklepik pod chmurką pierwszego dnia imprezy

A drugiego dnia - już w foyer sali widowiskowej Mazowsza.
Na stoisku głównie pisanki, ale nie tylko...

Sąsiednie stoisko pani Eli.
Nie było atmosfery konkurencji, choć asortyment podobny...


Pani Ela oprócz dekoracji wielkanocnych prezentowała też swoje inne,
nie mniej ciekawe prace

Pani z "Mazowsza" w ludowym stroju.
Impreza nie na darmo nazywała się
"Weekend na ludowo"


W foyer matecznikowej sali przewijało się całkiem sporo osób...

... choć była to akurat pora między koncertami

A na koniec plakacik imprezy,
w której mieliśmy przyjemność wziąć udział...

... i zaproszenie na naszego drugiego bloga
do krótkiej wizyty w historycznej siedziby "Mazowsza"

Zapraszamy na www.lamusikcountry.blogspot.com

Ps. Wszystkich z Państwa odwiedzających nas na kiermaszu, którzy dopytywali się o rzeczy, których akurat nie było w naszym kramiku, zachęcamy do kontaktu mailowego.

sobota, 29 marca 2014

Wydmuszkowo... pisankowo

Po miniaturowych szaleństwach Lamusik powraca do bardziej tradycyjnych form. Inna rzecz, że nie wiem czy na długo, bo miniaturowe światy wciągają, oj wciągają.... Ale póki co coraz bliżej Wielkanoc, więc nie sposób nie zrobić choćby kilku ozdób na tegoroczny świąteczny stół.

Z zeszłego roku pozostały jeszcze, jakimś cudem nienaruszone i w dobrym stanie, wydmuszki gęsich jaj więc na tegoroczne Święta - jak znalazł. Nie będę ukrywać, że po żmudnej i wymagającej sporo cierpliwości "dłubanince" przy miniaturkach, prace nad zdobieniem wydmuszek to był prawdziwy relaks.

Pisanki, które prezentuję na zdjęciach poniżej, powstały metodą jak najbardziej tradycyjną, to znaczy stanowią połączenie dekupażu serwetkowego, malowania ręcznego i zdobienia elementami pasmanterii. W efekcie wyszedł z tego komplet takich oto sześciu świątecznych ozdób.

























Jak widać na załączonych obrazkach, pisanki mają wykonane ozdobne wstążeczki do zawieszenia. Oczywiście te wstążeczki łatwo można zdjąć i wtedy cały komplecik może spocząć np. w koszyku.

sobota, 23 lutego 2013

Pisankowo...

Co prawda za oknem jeszcze zima ma się zupełnie dobrze, ale przecież dni mijają nieubłaganie i ani się obejrzymy, a nadejdzie Wielkanoc. W tym roku postanowiliśmy sobie przygotować się do niej solennie i chociaż na głowie wiele innych spraw, to nasze postanowienie uparcie próbujemy przekuć w czyn. Zamówiliśmy na Allegro wydmuszki z gęsich jaj i kiedy całe dotarły do naszej pracowni (podziękowania dla Pana Sprzedającego za naprawdę solidne opakowanie i ukłony dla Poczty Polskiej, że z paczuszką obchodziła się jak z jajkiem - a właściwie wieloma jajkami) - siedliśmy do wielkanocnych pisanek. Wydmuszki z gęsich jaj są większe i wytrzymalsze od wydmuszek z jaj kurzych. Ich wielkość przekłada się na większe walory dekoracyjne, bo wyglądają niczym duże, dekoracyjne bombki świąteczne, których nie wiesza się na choince, tylko stawia na stole, czy w innym eksponowanym miejscu. A ich większa wytrzymałość w oczywisty sposób ułatwia pracę nad ich zdobieniem.
Na razie wykonaliśmy pisanki dwoma technikami. Pierwsza polegała na ozdobieniu wydmuszek wielkanocnym motywami z serwetek, a więc - sposobem wykorzystywanym w tradycyjnym dekupażu. Oczywiście zdobienie pisanek nie ograniczało się li tylko do naniesienia serwetkowego motywu, ale polegało także na pomalowaniu pisanki i wykończeniu jej poprzez naniesienie różnych dekoracyjnych elementów i polakierowaniu. Zresztą, cóż tu się rozpisywać, oto efekty:

W Lamusiku zrobiło się pisankowo











Drugą partię naszych gęsich wydmuszek ozdobiliśmy w nieco inny sposób. Pomalowane na ciemnozielony kolor wydmuszki przyozdobione zostały fantazyjnymi wzorami naniesionymi na powierzchnię wydmuszek złotym linerem, czy jak kto woli - konturówką. Ta metoda najbliższa jest chyba tradycyji, albowiem wzory zdobiące jajka powstawały " z głowy". A wygląda to mniej więcej tak:

Oto druga część naszego pisankowego debiutu.







No, na tę wydmuszkę trafiły akurat kurczaczki...

...a zdobienie złotą konturówką...

...oddziela je od jajeczek na ściółce.

A na koniec tego nieco przydługiego wpisu, taka oto pisaneczka. Nietypowa, bo z dziurkami w skorupce i zdobiona brokatem z klejem, który w połączeniu z matową zielenią, dał chyba ciekawy efekt. Fotografia, niestety, nie oddaje go w pełni.





W głowie już kolejne pomysły, na pracownianym stole kolejne wydmuszki. O efektach mamy nadzieję poinformować niebawem. Życzymy wszystkim rychłej wiosny i dziękujemy za wszystkie komentarze. Z czasem ostatnio u nas jakoś krucho, ale wszystkie czytamy uważnie. Pozdrawiamy wszystkich.