Dlatego kiedy postanowiliśmy wreszcie spróbować swych sił także w zrobieniu najprawdziwszych lalek pierwszym pomysłem był oczywiście Pierrot. Lalki zresztą chodziły nam po głowie od dawna, podczas wizyt w empikach i księgarniach, wertowaliśmy wydawnictwa w których znaleźć można wykroje, wzory, opisy. W jednym z nich (Soft Dolls) trafiliśmy na łudząco podobną do naszego wymarzonego Pierrota lalkę o nazwie Pulcinella. Postanowiliśmy skorzystać z zawartych tam wykrojów i wzorów i wreszcie urzeczywistnić nasze Pierrotowe zamiary.
![]() |
| Magazyn "Soft Dolls"... |
![]() |
| ... i Pulcinella, która była inspiracją dla naszego Pierrota |
Największym wyzwaniem było oczywiście zrobienie głowy. i wymodelowanie rysów twarzy. Po długim eksperymentowaniu zdecydowaliśmy się na papier maché. Dla tych, którzy zdecydują sie na eksperymenty z tym tworzywem, uprzedzamy, że kluczowy jest rodzaj użytego do wykonania masy papieru. Najlepszy jest papier gazetowy, powinien być dość nasiąkliwy, ale jednocześnie nie - nazwijmy to - ligninowaty. Nie nadaje się do tego celu większość współczesnych papierów toaletowych, w których papieru jest jak na lekarstwo. Jeżeli już to papier toaletowy, ale taki tradycyjny, szary, najtańszy... Zresztą przepisy na wykonanie różnych rodzajów masy papierowej bez trudu można odnaleźć w internecie.
Po wielu próbach udało się wreszcie stworzyć twarz naszego Pierrota, która po wyschnięciu okazała się na tyle twarda, że nadawała się do wykorzystania jej w lalce, jednocześnie zaś na tyle plastyczna, że jest delikatna w dotyku i nie wywołuje wrażenia nienaturalnej sztywności czy twardości.Reszta była zdecydowanie łatwiejsza... Korpus lalki został uszyty z materiału, według zawartych w piśmie wykrojów i wypchany wypełniaczem ze starej poduszki. Ubranie zostało uszyte osobno i lalka została w nie po prostu ubrana. Buciki wykonaliśmy z kawałków czarnego filcu, a całość zwieńczyła czarna czapeczka z białymi guziczkami i piórkiem :-) Ostateczny wygląd nadało naszej lalce wykończenie polegające na pomalowaniu twarzy w odpowiednie kolory, które nadały jej charakterystycznego, pierrotowego wyglądu.
Ostatnim etapem pracy było wykonanie gitary, która została wycięta z grubej płyty mdf. Po wycięciu odpowiedniego kształtu gitara została przyciemniona bejcą do drewna a następnie w odpowiednie kolory pomalowano pudło rezonansowe i jego otwór, oraz gryf i znajdujące się na nim progi. Struny to po prostu cienka żyłka przeciągnięta nad gryfem, tak jak w prawdziwej gitarze.
Na koniec nasz Pierrot został przystrojony w czarną kryzę i to była "kropka nad i".
Uff... Nie było lekko, ale chyba się opłaciło. Oceńcie sami...
![]() |
| A oto i nasz Pierrot w całej okazałości. |
![]() |
| Z nieco innej perspektywy. |
![]() |
| Pierrot stojący z gitarą przy nodze. |
![]() |
| Wiecznie smutny, romantyczny, nieszczęśliwy... |
![]() |
| ... zawsze z wielką, czarną łzą spływającą z oka... |
![]() |
| ... wygrywa na swojej gitarze smutne serenady. |
To nie była łatwa praca. Ale dała nam naprawdę wiele satysfakcji. Już kiełkuje w nas zamiar dodania samotnemu Pierrotowi jakiegoś towarzystwa.
A na razie jako, że przy tej lalce igła z nitką się natańcowały, oj natańcowały niemało, zgłaszamy naszego Pierrota na szufladowe wyzwanie "Tańcowała igła z nitką" (tutaj link).














