Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dekupaż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dekupaż. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Czas przedświąteczny

Witam wszystkich po długiej przerwie.

Po gipsie na mojej złamanej ręce już ani śladu. Ale z ręka jeszcze nie wszystko jest tak jak być powinno. Wszystkich ciekawych informuję, że Pan Gipsiarz nie roztkliwiał się jakoś specjalnie nad szczególnymi estetycznymi walorami mojego nietypowego opatrunku gipsowego, nie otrzymałam też propozycji współpracy z gispownią szpitalną, a NFZ chyba też nie przewiduje kontraktów na ozdabianie opatrunków gipsowych. Przynajmniej na razie...

Ale żarty na bok. Kiedy moja ręka kurowała się w gipsie, posypały się zamówienia na plastusiowe piórniki. Dawno, bo dawno ale było o tym na blogu, ale zamiast odsyłać zainteresowanych do zamierzchłej przeszłości przypomnę, że wykonuję na zamówienie tradycyjne, drewniane piórniki szkolne ozdabiane przez wypalanie w drewnie oraz do kompletu figurki Plastusia. No i chętni na te kompleciki musieli siłą rzeczy poczekać, aż ręka wydobrzeje, za co bardzo serdecznie przepraszam. Na szczęście wszystko się dobrze skończyło i takie jak ten:


Plastuisowy piórnik z figurką

...plastusiowe zestawy szczęśliwie dotarły do nowych domów.

Ledwo co udało mi się rozładować zamówieniowy korek, a tu na maila przyszło zaproszenie od... Zespołu "Mazowsze", które w swoim Mateczniku w Otrębusach k. Warszawy (ul. Świerkowa 2) orgaznizuje 20 grudnia bożonarodzeniowy jarmark połaczony z rodzinnym kolędowaniem. 




No i jak tu odmówić takiemu zaproszeniu? Tym bardziej, że mamy jeszcze w pamięci poprzednią wizytę w gościnie u "Mazowsza" z okazji Wielkiej Nocy. Ponieważ zdecydowałam, że jedziemy, trzeba było ostro zabrać się do pracy, bo nie ukrywam, że temat Świąt, w tym roku, ze względu na kontuzję, prawie zupełnie odpuściłam.
Na pierwszy ogień poszły rzeczy, które wymagają najwięcej czasu i zachodu. Postanowiłam zrobić dwa szklane lampiony ozdobione w technice tradycyjnego dekupażu.


Lampion z kwiatami

Ten sam lampion w akcji

Pierwszy z nich ozdobiłam motywami roślinnymi, drugi postaciami Aniołów.


Lampion z Aniołami

Widok z góry

Czasza lampionu podświetlona tea light'em
Lampiony powstały  na bazie naczyń z surowego i bezbarwnego szkła, ozdobionego papierem ryżowym. Wykończenie złoceniami.

To pierwsze rzeczy wykonane specjalnie na jarmark u Mazowsza. W planach są jeszcze stroiki, nietypowe choinki i oczywiście różne choinkowe ozdoby. Jak tylko będą powstawać nie omieszkam się nimi pochwalić,

A gdyby ktoś akurat miał wolniejszą chwilę, mimo przedświątecznej nerwówki, to oczywiście serdecznie do Otrębusów zapraszamy.

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Urodzinowe Candy Lamusika

Witamy serdecznie.

Trudno w to uwierzyć, ale niedługo minie dwa lata, od założenia tego bloga. Dokładnie 30 czerwca 2012 roku zamieściliśmy na tych łamach pierwszy wpis. Wtedy jeszcze nie przypuszczaliśmy, że zamiłowanie do rękodzieł i ozdób wszelakich, do pięknych, niepowtarzalnych i własnoręcznie wykonanych przedmiotów, stanie się naszą pasją i sposobem na życie.

Z okazji drugich urodzin naszego lamusikowego bloga ogłaszamy urodzinowe Candy:



Oto zasady zabawy:

1. Należy być  lub stać się obserwatorem naszego bloga.
2. Trzeba zostawić komentarz pod tym wpisem.
3. Miło nam będzie, jeśli na swoim blogu zmieścisz informację o Candy i banerek naszej zabawy.
4. To należy uczynić do naszych blogowych urodzin, czyli do 30 czerwca (poniedziałek).

Wyniki losowania ogłosimy w dniu 1 lipca, a nagrodą będzie:


... ta oto drewniana szkatułka o wymiarach: 20x20x8 cm zdobiona, jak widać na załączonym obrazku, ludowym motywem w czarno-białej kolorystyce. Szkatułka pewnie nie będzie pusta, ale niech jej zawartość będzie niespodzianką.

Zapraszamy do zabawy i wszystkim życzymy powodzenia w losowaniu.

sobota, 29 marca 2014

Wydmuszkowo... pisankowo

Po miniaturowych szaleństwach Lamusik powraca do bardziej tradycyjnych form. Inna rzecz, że nie wiem czy na długo, bo miniaturowe światy wciągają, oj wciągają.... Ale póki co coraz bliżej Wielkanoc, więc nie sposób nie zrobić choćby kilku ozdób na tegoroczny świąteczny stół.

Z zeszłego roku pozostały jeszcze, jakimś cudem nienaruszone i w dobrym stanie, wydmuszki gęsich jaj więc na tegoroczne Święta - jak znalazł. Nie będę ukrywać, że po żmudnej i wymagającej sporo cierpliwości "dłubanince" przy miniaturkach, prace nad zdobieniem wydmuszek to był prawdziwy relaks.

Pisanki, które prezentuję na zdjęciach poniżej, powstały metodą jak najbardziej tradycyjną, to znaczy stanowią połączenie dekupażu serwetkowego, malowania ręcznego i zdobienia elementami pasmanterii. W efekcie wyszedł z tego komplet takich oto sześciu świątecznych ozdób.

























Jak widać na załączonych obrazkach, pisanki mają wykonane ozdobne wstążeczki do zawieszenia. Oczywiście te wstążeczki łatwo można zdjąć i wtedy cały komplecik może spocząć np. w koszyku.

środa, 18 grudnia 2013

W klimacie Świąt

Pozostaję nadal w mocno świątecznych klimatach.
Po bombkach, miniszopce i zimowym miasteczku pod szklanym kloszem, powstało jeszcze kilka, ostatnich już drobiazgów tematycznie związanych z Bożym Narodzeniem.
Pierwszy z nich to bożonarodzeniowy stroik na drzwi wykonany ze sztucznego igliwia (zazwyczaj tworzyło ono ozdobną grilandę pod powałą naszego domu) w tym roku jednak postanowiłam wykorzystać ją w inny sposób i zrobiłam z niej stroik na drzwi, uzupełniając igliwie... orzechami. Wyszło z tego coś takiego:

Świąteczny stroik na drzwiach domu

W świątecznych klimatach ozdobiłam też (metodą dekupażu) trzy białe świece, tworząc z nich taki oto komplecik.


Komplet świątecznych świec.
Z jednej strony...

... i z drugiej

I na koniec całkiem sporych rozmiarów styropianowa bombka, którą także ozdobiłam wykorzystując tradycyjny dekupaż. Zawisła pod naszym kołowrotkowym żyrandolem, a ponieważ jest styropianowa, to można bezpiecznie zawadzać o nią głową, bez szkody dla głowy i bombki oczywiście.



Bombka, a raczej prawdziwa "bomba".
Na szczęście to tylko styropian

Widok z drugiej strony

I nasza bombka na swoim miejscu

Tyle... Pora zakończyć radosną, przedświąteczną twórczość i zabrać się za przygotowania do Świąt w zupełnie innej dziedzinie. Głównie kulinarnej, ale nie tylko.
Przypominam o zabawie w łapanie licznika lamusikowego bloga.

niedziela, 24 listopada 2013

Kielichowy lampion

Miałam się wziąć za bombki, wszak do Świąt coraz bliżej, ale po trudach niemal zegarmistrzowskiej dłubaninki przy moich miniaturkach, chciałam złapać trochę oddechu, przy starym dobrym dekupażu.
Dawno, dawno temu (na pewno dobrych parę lat) dostałam w prezencie z jakiejś okazji piękny, szklany kielich, niezwykły o tyle, że bardzo duży. Wysoki na pół metra, a piętnaście centymetrów w średnicy. Szklana czasza, na długiej nodze zakończonej okrągłą stopką. Szkło surowe, nie ozdobione, nie barwione. Prezent piękny, okazały i oryginalny, ale z wymyśleniem mu jakiejś funkcji użytkowej nie szło najlepiej. Na wazon się specjalnie nie nadawał, chyba, że na bardzo krótkie kwiatki, do tego, aby używać go zgodnie z przeznaczeniem, czyli do wychylania zeń wykwintnych trunków nieco zbyt pojemny chyba... Przeleżało więc owo szklane cudo do teraz, kiedy to przypomniałam sobie o nim. A przypomniałam sobie, kiedy w czasie zakupów (w sklepie "Urokliwisko Gohy") zobaczyłam ryżowy papier z postaciami Aniołów. Spojrzałam na ten papier i... wierzcie lub nie... od razu wiedziałam, że ten papier musi być na ten kielich.
Pomysł mi się tak spodobał, że do pracy zabrałam się niemal natychmiast. Dlatego, nie mam niestety zdjęć kielicha w stanie, że tak powiem surowym. Sama praca nie była zbyt skomplikowana. Papier ryżowy ozdobił czaszę kielicha i jego okrągłą, szklaną stopę. Uzupełniony został złoceniami, oraz złotą konturówką.  Całość następnie została polakierowana, zgodnie z zasadami sztuki dekupażowej. W ten oto sposób zwyczajny, choć wyjątkowy rozmiarami szklany kielich rozpoczął nowe życie jako chyba oryginalny lampion. Papier ryżowy podświetlony od wewnątrz światłem płonącej świecy jawi się w zupełnie nowym świetle, ujawniając swoją wewnętrzną, niewidoczną normalnie fakturę. Tyle słów. Czas na zdjęcia.

Oto kielich po metamorfozie

Tutaj w całej swojej okazałości,
żeby nie powiedzieć, że od stóp do głów

Czasza kielichowego lampionu z drugiej strony

Tak wygląda górna część czaszy...

... a tak stopa lampionu

Kielichowy lampion w akcji

Zdjęcie nie w pełni oddaje efekt

Podświetlony ryżowy papier jawi się
w zupełnie nowym, nomen omen, świetle

Napiszę nieskromnie, że z efektu tej pracy jestem wyjątkowo zadowolona. Kielich wygląda naprawdę efektownie, a w roli lampionu sprawdza się niesamowicie.
No a teraz to już na pewno siadam do bombek. Chociaż jakoś w tym roku, niespecjalnie mi się chce. 

piątek, 16 sierpnia 2013

Zakładki i pudełko z kwiatkiem

Podobno czytelnictwo w zaniku. Książka przegrywa z filmem, internetem, przekazem obrazkowym.
Mimo to (a może właśnie dlatego) pokusiliśmy się w Lamusiku o stworzenie kilku książkowych zakładek.
Zakładki wykonane zostały na bazie gotowych szablonów wykonanych z cienkiej sklejki, które przyozdobiliśmy metodą tradycyjnego dekupażu. Co z tego się "urodziło" - można zobaczyć na zdjęciach:


Surowe zakładki w postaci wyciętych z cienkiej sklejki formatek.
Bez trudu można znaleźć w internetowych sklepach
z drewnianą galanterią do ozdabiania.


A to już prawie gotowe zakładki.
Ostatecznie prezentują się jak na kolejnych fotkach
Zakładka z niebieskim bratkiem.

Czarno-biała z medalionem.

W tonacji czerwonej.

Z rękopisem...

... i jeszcze taka.

Wzory wykorzystane do ozdobienia sklejkowych formatek pochodzą z wszechobecnych w naszych szufladach serwetek. Może te zakładki zachęcą kogoś do przeczytania jakiejś książki...
Zakładkowe tematy zapewne jeszcze w tym blogu się pojawią. Tymczasem jednak chcemy przedstawić inny wytwór lamusikowego warsztaciku. Inny, choć pozostaniemy przy drewnianej galanterii do samodzielnego zdobienia. Oto wykonane w Lamusiku pudełko na cokolwiek, co się do niego zmieści. Wygląda ono tak:


Drewniane pudełko na różności...

Pudełeczko, podobnie jak książkowe zakładki, powstało na bazie gotowego półproduktu, zakupionego w sklepie internetowym.

Zbliżenie wykonanego z pasmanterii zdobienia boku naszego pudełka.
Wykończenie jaskrawoczerwonym koralikiem.

Boki wieczka ozdobione zostały takim oto serduszkowym szlaczkiem.

I najważniejsze: własnoręcznie wykonany w technice sospeso kwiatek.

Ten sam kwiatek z innej perspektywy.


Kwiatek zdobi wierzch pudełka.

Przy okazji eksperymentowania z technika sospeso powstało jeszcze kilka innych przestrzennych kwiatków. Ale o nich napiszemy, kiedy już znajdą zastosowanie w nowych pracach. Oczywiście - nie tylko napiszemy, ale też i pokażemy. Prosimy więc o cierpliwość.

środa, 6 marca 2013

Jeszcze o pisankach

Pisankowe szaleństwo - jak widać po Waszych blogach - trwa nie tylko w Lamusiku. Cóż, nie ma się czemu dziwić - wszak Święta zbliżają się naprawdę wielkimi krokami. A widomym tego dowodem jest jest coraz bardziej słoneczna, ciepła i coraz bardziej przypominająca wiosnę, pogoda. Co prawda nocą jeszcze mróz ścina wodę w ptasich poidełkach, ale w dzień już coraz przyjemniej wyjść na dwór. No i niedługo przyjdzie pora, aby chyba zabrać się za wiosenne porządki w obejściu i ogrodzie.
Tymczasem jednak kontynuujemy nasze pisankowe eksperymenty, mając nadzieję uświetnić efektami naszych wysiłków wielkanocne stoły nie tylko rodziny i znajomych. A oto nasz ostatni "urobek"

Pisanki z w wiosenne kwiatki z ozdobnym napisem.

Te wydmuszki potraktowane zostały,
po pomalowaniu oczywiście
pasmanterią i motylkami.z... kalkomanii.

A cały nasz tegoroczny "pisankowy urobek"
pakowany jest w takie oto kartonowe pudełeczka.

W kartonikach wydmuszki do nas przyjechały.
My tylko je co nieco przyozdobiliśmy,
(i wydmuszki i kartoniki)
żeby wyglądały nieco ciekawiej.
No i oczywiście podpisaliśmy się na każdym z nich

Tyle na teraz. Ale chyba nie obejdzie się bez jeszcze jednego pisankowego wpisu. W końcu Święta są tylko raz w roku.

środa, 3 października 2012

Trzy róże

Z wielką radością witamy kolejnych obserwatorów naszego bloga. Bardzo dziękujemy i zapraszamy jak najczęściej do odwiedzin w naszych skromnych progach :-)
A teraz do rzeczy. Kilka dni temu rzuciła się na nas w sklepie deska do krojenia. Ładna, gładka, niesłojowata i niesękata, z rowkiem dookoła brzegu. Idealna do wypalenia na niej czegoś ładnego. Deseczka nie była droga, więc nie zrujnowała naszego lamusikowego budżetu. Kiedy już znalazła się w pracowni, rzuciła się nam w oczy serwetka z motywem trzech róż, ułożonych w kolistym kształcie. Idealny motyw do ozdobienia okrągłej deski.

Serwetkowy motyw trzech róż posłuży nam do stworzenie
wypalanego w drewnie obrazka.

Pomysł gotowy, więc do pracy. Jednym z ważniejszych etapów jest przeniesienie szkicu motywu na powierzchnię drewna. Od tego jak dokładnie to zrobimy w dużej mierze zależy efekt całej pracy. W tym wypadku posłużyliśmy się wydrukiem zeskanowanej serwetki i przeniesieniem zarysów konturów na drewno za pomocą kalki maszynowej (nie technicznej). Ponieważ pozostawia ona dość mocny ślad, dobrze jest podłożyć pomiędzy wydruk a kalkę np. karton z bloku technicznego, co powoduje, że szkic na powierzchni drewna jest zdecydowanie bardziej delikatny. Po naniesieniu konturów, ołówkiem (najlepiej dość twardym) szkicujemy pozostałe szczegóły rysunku, który będziemy wypalać. Kiedy już rysunek naszego motywu mamy gotowy, możemy przystąpić do wypalenia rysunku w powierzchni drewna. W wypadku tej pracy najpierw wypalone zostały kontury zewnętrzne i najgrubsze linie kształtów. Następnie pozostałe szczegóły rysunków. Kiedy już rysunek konturów był gotowy, można było wypełnić ich wnętrze odpowiednim cieniowaniem, polegającym na większym lub mniejszym przyciemnieniu drewna przy pomocy grotu wypalarki. Chodziło o uzyskanie efektu poodobnego nieco do fotografii nazywanej potocznie czarno-biała, która jednakże w istocie jest fotografią w tzw. skali szarości. To dość skomplikowana i wymagająca sporej uwagi czynność gdyż powierzchnia drewna nie jest jednolita i w różnych miejscach różnie reaguje na rozgrzany grot wypalarki. Kiedy już powierzchnie wewnątrz rysunku są odpowiednio pocieniowane, kończymy pracę z wypalarką dokonując ostatniego szlifu poprzez mocniejsze podkreślenie niektórych konturów. Po zakończeniu wypalania dobrze jest wypalony rysunek pokryć bezbarwnym lakierem, co nada pracy charakterystycznego połysku, a poza tym zabezpieczy drewno przed wpływem niezbyt korzystnych dla niego czynników, np. wilgoci...
A oto efekt naszych zabiegów:

Ten sam motyw wypalony na drewnianej powierzchni
deski do krojenia.

I taka oto deseczka do krojenia zawiśnie sobie w naszej nowej (tzn. starej, ale po nowemu urządzonej) kuchni. Ale to jeszcze, bo kuchnia, jak na razie jeszcze się wymyśla :-)
A tak przy okazji. Kiedy powstawał komplecik na "ziołowe" wyzwanie szuflady, zrobiła się - niejako przy okazji właśnie - taka oto herbaciarka.


O tyle ciekawa, że na wieczku zamiast motywu herbacianego jest... sami widzicie co. Ale akurat taka serwetka była pod ręką...


Za to w środku, już wszystko się zgadza. Ale co tam... Bywają dziwniejsze rzeczy na tym świecie...
Pozdrawiamy :-)