Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miniaturowe domki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miniaturowe domki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 20 listopada 2015

Zajrzyjmy do sypialni

Zgodnie z obietnicą z poprzedniego wpisu kontynuujemy zwiedzanie lalkowego domku z pięterkiem. Dziś zapraszam do sypialni, która mieści się tuż obok prezentowanej poprzednio łazienki.

W sypialni znalazły się oczywiście łóżko, nocna szafka  z lampką, druga szafka podręczna na najpotrzebniejsze rzeczy, np. kosmetyki, a także maszyna do szycia Singer i manekin krawiecki. Sypialnia oświetlona jest górnym światłem z podwieszonego pod sufitem żyrandola, a tuż koło schodów znalazło się miejsc e na... kocie posłanie.

Na zdjęciach prezentuje się to tak:

Ogólny widok sypialni na piętrze mojego lalkowego domku

Komplet sypialny składa się z łóżka, dwóch szafek i fotela.
Na łóżku zasłana jest miniaturowa pościel, a na szafce znajdują się
miniaturowe kosmetyki


Lokatorka tego domku uwielbia szyć.
W sypialni znalazła się więc miniaturka maszyny do szycia
znanej marki Singer, a także krawiecki manekin

W sypialni znalazło się też miejsce na posłanie dla
trojga uroczych kociąt

Tym razem nie wszystko, co znalazło się w sypialni wyszło spod mojej ręki. Komplet mebelków był kupiony w markecie i przeze mnie dostosowany do potrzeb tego konkretnego domku. Podobnie jak kocie figurki. Własnoręcznie za to wykonane zostały pościel na łóżku, krawiecki manekin (wykonany z drewna balsy) oraz miniatura maszyny do szycia (gościła już na blogu tutaj) i miniatury krawieckich akcesoriów. 

Muszę się koniecznie pochwalić też jedną rzeczą. Widoczna na zdjęciu, wykonana przez mnie,  nocna lampka przy łóżku, świeci po włożeniu wtyczki do widocznego na zdjęciu kontaktu. Na zdjęciach tego nie ma, ale możecie mi wierzyć na słowo, zresztą może uda mi się zamieścić filmik to ilustrujący.

Następnym razem zapraszam na parter. Pozdrawiam wszystkich.

poniedziałek, 9 listopada 2015

Wprowadzka, czyli meblowanie domku

Dzisiaj, zgodnie z zapowiedzią umeblowany już lalkowy domek.

Większość mebelków i elementów wyposażenia mojego domku powstała już wcześniej. Ale oczywiście są i takie, które powstały dosłownie w ostatnich dniach. Zanim jednak rozpoczniemy wirtualny spacer po poszczególnych pomieszczeniach pokażę jak prezentuje się mój umeblowany już domek w całej okazałości.

Domek z pełnym wyposażeniem.

Jak widać na zdjęciu, w domku otwierają się oba skrzydła oraz podnosi dach, co umożliwia pełny i nieskrępowany wgląd i dostęp do wnętrza wszystkich pomieszczeń. Znakomicie ułatwia to umeblowanie pomieszczeń, a także dokonywanie późniejszych zmian w wyposażeniu wnętrza.
Domek został wyposażony w instalację elektryczną, która zapewnia oświetlenie jego wnętrza.

Wnętrze domku po zapadnięciu zmroku.

 Wirtualny spacer po miniaturowych wnętrzach rozpoczniemy od pięterka, a w kolejnych wpisach odwiedzimy kolejno po jednym z pomieszczeń. 
Zaczniemy od łazienki, która mieści się na pięterku, czy jak kto woli - bardziej fachowo - użytkowym poddaszu.

Łazienka na pięterku.
 W pomieszczeniu łazienki mieści się umieszczona na postumenciku umywalka, z utrzymaną w stylu retro baterią. Nad nią zawieszone jest owalne lustro, które znajduje się pomiędzy dwoma kinkietami, stanowiącymi oświetlenie łazienki. Stojąca na stylowych nóżkach wanna, podobnie jak bateria nad umywalką, nawiązuje do stylu retro. W narożniku pomieszczenia umieściłam wc z dolnopłukiem. W pomieszczeniu zmieściła się również ozdobna donica z kwiatem. Całość ceramiki sanitarnej zdobiona jest tymi samymi motywami, a pomieszczeniu postanowiłam nadać jasnoniebieską tonację kolorystyczną.


Kącik umywalkowo-wannowy w zbliżeniu.

Jak w każdej łazience, także i tutaj musiały znaleźć się
rolka papieru toaletowego, środki do czyszczenia i prania.

Nastrojowe oświetlenie z umieszczonych przy lustrze kinkietów
ma sprzyjać romantycznym kąpielom...

Uff... Trochę pracy było. ale efekt chyba warty zachodu. Dodam tylko, że wszystko co widać na zdjęciach wykonane zostało absolutnie i najzupełniej własnoręcznie.

Niebawem kolejne pomieszczenie. Już teraz zapraszam.

niedziela, 18 października 2015

Domek dla lalek

Oj, szmat czasu minął od ostatniego wpisu na tym blogu...

Przepraszam wszystkich pamiętających, ale naprawdę jakoś tak się wszystko tego lata ułożyło, że na blogowanie nie pozostawało zbyt wiele czasu. Postaram się poprawić.

To, że nie było wpisów na blogu nie znaczy, że Lamusik zamarł w bezczynności. Wręcz przeciwnie, sporo czasu i pracy kosztowało ostateczne wykończenie powstającego już od jakiegoś czasu domku dla lalek. Rodził się długo, z różnymi perypetiami po drodze, co i rusz coś przeszkadzało kontynuowaniu pracy, ale na przekór wszystkim przeciwnościom oto jest. Gotowy i skończony domek dla lalek.

Domek został wykonany z zachowaniem skali 1:12, ma wymiary 50x32x42 cm. Znajdują się w nim cztery pomieszczenia: kuchnia, salon, łazienka i sypialnia, wyposażony został w oświetlenie elektryczne i kominek. Ma dwie kondygnacje połączone schodami, a na pięterku jest lukarna z niewielkim balkonikiem.

Domek jest otwierany, co zapewnia wygodny dostęp do wszystkich pomieszczeń, w czasie meblowania, czy zabawy. Wszystkie pomieszczenia zostały wykończone tapetami, posadzkami i wyposażone w lampy.

Całość prezentuje się jak na załączonych zdjęciach.



Lalkowy domek. Widok ogólny.



Widok elewacji frontowej.
Ściany zewnętrzne pokryte są imitacją tynku typu "baranek"
a dach wykonano z ponad tysiąca dachówek zrobionych
z tekturowych opakowań na jajka.



Uchylny dach zapewnia dostęp do pomieszczeń na poddaszu...

... a otwierany front - do pomieszczeń parteru.

Wnętrze domku po otwarciu dachu i frontu.

Pomieszczenie sypialni.

Salon z kominkiem

Łazienka oświetlona elektrycznymi kinkietami.
I jak Wam się podoba?

Domek już jest... Teraz pora na wyposażenie i mebelki do niego. Ale o tym następnym razem, mam nadzieję, że już nie za tak długo jak ostatnio.

piątek, 30 stycznia 2015

Miniaturowy Singer

Witam po długiej przerwie.

To, że na blogu panowała błoga cisza, nie znaczy wcale, że w mojej pracowni nic się nie działo. Chociaż, może rzeczywiście mniej niż bym chciała, bo ciągle coś przeszkadzało... a to konieczność dojazdów na rehabilitację mojej niby wyleczonej, a ciągle jeszcze mniej sprawnej niż normalnie ręki, a to jakieś niespodziewane sprawy do załatwienia, a to jeszcze coś innego. Mimo tych trudności udało mi się jednak wykonać coś, czym muszę się pochwalić na blogu. Zanim jednak zaprezentuję zdjęcia, przypomnę, że ciągle pracuję nad projektem miniatury domu i aktualnie "dłubię" najróżniejsze elementy jego wyposażenia. Naszło mnie - nie uwierzycie, bo sama nie wierzyłam - na maszynę do szycia. Tak mi się jakoś pomyślało, żeby w którymś kącie mojego miniaturowego domku stanęła miniaturowa maszyna do szycia, na przykład Singera... Ale taka retro, z zamachowym kołem, napędzana nożnie i z takim paskiem który obrót koła przenosił na mechanizm maszyny.

Miałam trochę balsy, miałam miedziany drut, lutownicę... Czy z tego da się zrobić miniaturę Singera...?

No dobra, co ja się będę rozpisywać... Zobaczcie sami. Oto miniatura maszyny do szycia marki Singer.

Dodam tylko, że niemal dokładnie identyczną podstawę, teraz robiącą za stolik pod laptopa, mam w domu, tylko ta jest marki Afrana, ale wygląda niemal identycznie. Nie ukrywam, że w czasie pracy zerkałam na nią od czasu do czasu...

A teraz zdjęcia:

Miniatura maszyny do szycia Singer. Widok z przodu...

...i  nieco bardziej z ukosa

Dla zobrazowania skali, obok pudełko zapałek

Otwieramy maszynę

A otóż i ona

Nazwa firmy być musi

Tutaj w całej swojej okazałości

Elementy drewniane maszyny wykonane zostały z balsy, metalowe - z miedzianego drutu łączonego za pomocą lutowania. Całość została pomalowana na olejno w celu uzyskania efektu postarzającego.

I jak Wam się podoba...?

A przy okazji: Jeśli ktoś lubi zdjęcia, zapraszamy na fotobloga: darkamik.flog.pl

czwartek, 17 lipca 2014

Zaczęły się schody...

... czyli domek dla lalek cz. 2.

Zgodnie z obietnicą dzisiaj o schodach do lalkowego domku. Od początku miały to być schody zakręcone (fachowo nazywa się je podobno "zabiegowymi), ale wymyślenie ich i zrobienie w odpowiedniej skali (przypominam, że domek powstaje w skali 1:16) nie było wcale takie proste. Przyznam się, że przymierzając się do ich zaplanowania wzorowaliśmy się na schodach z naszego domu. Najpierw powstał ich dokładny plan na papierze, potem rozrysowane zostały poszczególne części składowe tej części naszego lalkowego domku. Po wycięciu papierowych szablonów zostały według nich wykonane rysunki na sklejce, z której schody miały zostać wycięte.

Poszczególne elementy schodów rozrysowane na sklejce

Tutaj część schodów już złożona, część jeszcze w rozsypce,
a obok papierowy szablon naszych schodów

Kiedy już wszystkie elementy zostały wycięte można było pokusić się o sklejenie z nich górnej i dolnej części naszych schodów.

Schody w częściach

A następnie o bardzo wstępne przymiarki już we właściwym miejscu wnętrza domku.

Pierwsza przymiarka

Butelka z klejem posłużyła za wspornik techniczny...

Schody na miejscu... Wydaje się, że wszystko pasuje

Ponieważ przymiarki się udały, można było przystąpić do ostatecznego zamontowania schodów...

Nareszcie... Schody na swoim miejscu

A tak wyglądają z bliska z zamontowanymi już poręczami
Lalkowy domek już ze schodami w środku

A więc udało się... Schody są w domku i wyglądają chyba nieźle. Nie było najłatwiej, ale satysfakcja ogromna. Uff...

A na koniec pochwalę się nową zdobyczą. Kilka dni temu w jednym ze sklepów udało nam się "trafić" na prawdziwy skarb. Drewniana karuzela z konikami, stała sobie najspokojniej w świecie na ekspozycji i czekała chyba specjalnie na nas. Dzisiaj stoi już w naszym domu, a my mamy wobec niej bardzo poważne plany. Oczywiście na razie ich nie zdradzimy, żeby nie zapeszyć. Ale karuzelę, czy jak mawiał stary Rzecki z "Lalki" Bolesława Prusa - "karuzel", pokażemy, bo jak tu się takim cudem nie pochwalić.
Pozdrawiamy.

Karuzela z konikami...
Takimi właśnie konikami...

niedziela, 13 lipca 2014

Domek dla lalek, ale z pięterkiem (cz.1)

Lucy z bloga Lucy z głową w chmurach tak ładnie napisała o naszym blogu, że aż nam się ciepło na sercu zrobiło. Wielkie dzięki Lucy :-)

A zachwalając nasze skromne blogowe progi wspomniała o naszych miniaturkach, zupełnie jakby przeczuwała, że na lamusikowym warsztacie znalazł się kolejny domek dla lalek, ale tym razem o tyle nietypowy, że będzie to domek z pięterkiem. A na to pięterko mają prowadzić własnoręcznie zaplanowane i wykonane schody, wyzwanie nie lada, zwłaszcza w miniaturowym wydaniu.
Ale oczywiście do gotowego domku, czy choćby do stanu surowego droga jeszcze daleka. Domek zrodził się dopiero co w wyobraźni i przekształcił w mniej więcej konkretny plan, a następnie przyoblekł w nieco bardziej realny kształt tekturowej makiety.  Jest więc okazja, aby prześledzić jego powstawanie od samego początku, czyli jak to się niegdyś mawiało: "od pomysłu - do przemysłu".

Domek miał z założenia służyć lalkom mniej więcej 10-12 centymetrowym, stąd jego nietypowa jak na miniaturowe prace skala: 1:16. Składać się ma z czterech pomieszczeń: dwóch na dole i dwóch na pięterku (właściwie mówiąc bardziej fachowo: na użytkowym poddaszu) i te dwa poziomy mają być połączone własnoręcznie wykonanymi schodami, co niewątpliwie stanowi najpoważniejsze wyzwanie w całej tej miniaturowej inwestycji. Nie wspomnę, że pokoje będą wyposażone we wszelkie niezbędne sprzęty, bo to rzecz oczywista, ale i droga do tego jeszcze daleka.

Najpierw oczywiście powstał plan domku na papierze, a później według niego wykonana została tekturowa makieta naturalnej wielkości, ze starego pudła od czegoś tam...

Tak mniej więcej ma wyglądać lalkowy domek

Część wyposażenia meblowego już jest gotowa,
więc można sprawdzić czy będzie ono pasowało do wnętrza

Dzięki kartonowemu modelowi można przekonać się czy wszystko w naszym pomyśle jest w porządku. Następnym etapem jest wykonanie poszczególnych elementów domku ze sklejki według kartonowych szablonów z makiety.

W ruch poszły narzędzia...

... wycinając ze sklejki elementy domku
według tekturowych szablonów

Po pewnym czasie można już było poskładać poszczególne części w całość coraz bardziej przypominającą wymyślony przez nas domek.

Ścianka do ścianki...

... a z przodu froncik z drzwiami i okienkami
Jak widać na załączonych obrazkach, domek przybrał już całkiem "domkową" postać.

Następnym etapem będzie w montowanie stropu (też ze sklejki) i połączenie poddasza z parterem schodami. Mają być takie zakręcające, ale kto wie, czy opór minibudowlanej materii nie okaże się zbyt silny.

Oczywiście jak tylko sprawy posuną się naprzód, nie omieszkamy o tym poinformować w kolejnym wpisie.

Pozdrawiamy :-)

sobota, 10 maja 2014

Mebelki dla Barbie i zamek Batmana...

... albo o urokach posiadania wnuków

Maj to dla nas miesiąc szczególnie ważny, albowiem tak się składa, że w maju właśnie, niemal równocześnie, obchodzą swoje urodziny nasze wnuki. Dominik kończy sześć latek, a Tosia trzy. Oczywiście dużo wcześniej już (młodzież teraz przewidująca i zapobiegliwa) złożone zostały zamówienia na urodzinowe prezenty, skutkiem czego od czasu Świąt Wielkanocnych nie mieliśmy nawet czasu odkurzyć tego bloga. Teraz jednak, kiedy zamówione zabawki dla naszych Drogich Jubilatów już spakowane czekają na wyjazd, mamy wreszcie czas, żeby podzielić się z jednej strony: inwencją naszych wnucząt, z drugiej zaś - efektami naszej pracy. 
A zamówienia były nie byle jakie. Tosia zażyczyła sobie komplecik mebelków dla Barbie, Dominik zaś - uwaga, uwaga... - zamek Batmana (!). No i cóż było robić... Nie pozostawało nic innego jak ruszyć głową, czyli najpierw wymyśleć co i jak, a potem wziąć się do pracy. Udało się, ale zanim pokażę zdjęcia, najpierw parę słów o tym co z czego i w jaki sposób...

Zacznę od mebelków. Pomyślałam sobie, że komplecik dla Barbie i Kena powinien składać się z zestawu wypoczynkowego, czyli dwóch foteli, sofy i stolika, a także - łóżka (właściwie łoża dwuosobowego), bo Barbie i Ken w tym wypadku tworzą rodzinę i łożeczka dziecięcego, a także komódki. Wzór na wygląd tych mebli właściwie siedział mi w głowie, więc nie było z tym problemu, natomiast umyśliłam sobie, żeby szczęśliwa (mam nadzieję!) posiadaczka tego kompleciku mogła się nim naprawdę bawić wykorzystując swoje lalki. Problem leżał więc w takim dobraniu wielkości mebli, aby w lalkowym świecie naprawdę mogły spełniać swoje funkcje. W tym celu nabyłam nawet odpowiednie lalki i do nich dopasowałam wielkość tworzonych mebelków.

Wszystkie mebelki wykonane zostały tym razem z normalnej sklejki, z której wycięto odpowiednie elementy składowe każdego z mebelków, któe potem połączone zostały w całość przy pomocy bądź odpowiedniej wielkości wkrętów, bądź też na klej. Wszystkie mebelki zostały pomalowane na jednolity kolor, a ostatnią czynnością było wykonanie tapicerki do mebli miękkich oraz materaca i pościeli do łóżeczek. Wyszło - jak na ząłączonych obrazkach. Wielkość chyba okazała się odpowiednia, nie tylko w wypadku prezentowanego na zdjęciach fotela i sofy. Także łóżko jest rozmiarów odpowiednich dla szanownych małżonków Barbie i Kena (przymierzaliśmy, a i owszem, ale zdjęć nie pokażemy). A mówiąc poważnie - myślę, może trochę nieskromnie, że wyszło chyba nieźle.

Oto komplet mebelków dla Barbie i Kena

Na pierwszym zdjęciu nie zmieściły się łóżka:
"dorosłe" i dziecięce

Kołderka w dziecinnym łóżeczku

Fotelik wykonany ze sklejki...

... i oczywiście z wyjmowaną tapicerką

Do kompletu takaż sama sofa...

... komódka...

... i stolik.

A, jeszcze łóżeczko tak słabo się załapało, więc teraz trochę bliżej.

A wielkość mebelków starałam się dopasować do wielkości lalek,
które mają ich "używać"
***
Z drugim zamówieniem sprawa była nieco bardziej poważna. Zamek Batmana to nie w kij dmuchał, tym bardziej, że w ogóle nie mieliśmy nie tylko zielonego, ale szczerze mówiąc i żadnego pojęcia, jak taki zamek miałby wyglądać. Podejmowane w celach poznawczych wyprawy do znanych nam sklepów zabawkarskich nie przyniosły żadnego skutku, Batman chyba jest trochę passe, bo ani śladu nie tylko po jego zamku ale i po nim samym. Cóż było robić, trzeba było wysilić szare komórki i wymyśleć taki zamek. Z tektury po jakimś opakowaniu powstała bardzo robocza makieta, według własnego, rozrysowanego wcześniej projektu. Nasz zamek ma dwie wieże (może baszty) zwodozony most opuszczany na łańcuchach i podnoszoną i opuszczaną kratę. Figurka Batmana powstała z kupionej w sklepie zabawki (nazwy nie pomnę) przerobionej na Batmana własnym sumptem. Tyle słów, a teraz zdjęcia.

Ta dam... Panie, Panowie...
Oto zamek Batmana by Lamusik Kamusi

Oto wrota zamczyska...

... któe tak naprawdę są zwodzonym mostem...

... opuszczanym na takich oto łańcuchach.

A otóż i pan na zamku we własnej osobie:
Jego Wysokość Batman

A oto zamek Batmana z drugiej strony.
Tutaj wejścia do zamku strzeże opuszczana krata.

Jutro zabawki jadą w drogę do Dostojnych Jubilatów. Oni nie mogą się doczekać swoich prezentów, my nie możemy się doczekać, by zobaczyć ich wrażenia. Jak nic nieprzewidzianego się nie wydarzy, to w następnym poście postaramy się opisać czy prezenty się spodobały.