czwartek, 6 września 2012

Łubiankowa metamorfoza

W naszej domowej pakamerce (czyli takim lamusiku) przy okazji okresowych porządków znalezione zostały trzy zapomniane łubianki. Nie stanowią kompletu, każda z nich jest innej wielkości i każda znalazła się w naszym posiadaniu w innych okolicznościach. Najmniejsza z nich, o ile dobrze pamiętamy nabyta została wraz z jagodami, które użyte zostały jako nadzienie do pysznych pierogów, średnia - chyba z kurkami (jajecznica z kurkami - palce lizać), a największa tradycyjnie - z truskawkami, czyli z owocem, z którym łubianka nam się kojarzy. Po wykorzystaniu ich zawartości nie wyrzuciliśmy ich na śmietnik, nie skończyły też jako rozpałka w naszym kominku, tylko - jak to z takimi rzeczami bywa - wciśnięte gdzieś w kąt naszego domowego składziku (czyli pakamerki, albo jak kto woli lamusika) przeleżały cały zimowy sezon od zeszłego lata. Teraz wpadły nam w ręce i oczywiście o ich wyrzuceniu nie było już mowy. Tym bardziej, że w lamusikowej pracowni notorycznie brakuje pojemników na najróżniejsze "przydasie", które zawsze powinny być pod ręką, bo nigdy nie wiadomo kiedy i na co mogą być wykorzystane.
Ale oczywiście nie wypadało, żeby zajęły miejsce w naszej pracowni w takiej formie, w jakiej zostały stworzone. Musiały przejść swoistą metamorfozę, aby godnie prezentować się w nowej roli.
Na początek wszystkie trzy łubianki, po oczyszczeniu zostały pomalowane akrylową farbą w ulubionym przez nas ostatnio odcieniu wrzosu.
Następnie do każdej z łubianek zostało na jej indywidualny wymiar uszyta wyściółka z materiału w eleganckie paseczki. Brzegi tej wyściółki wykończone zostały koronką, z motywem kwiatowym. Oczywiście wszystko utrzymane w jednej kolorystycznej tonacji. Po włożeniu tak wykonanej wyściółki do wnętrza każdej z łubianek, z kawałków materiału i tej samej koronki i filcu wykonane zostały ozdoby, które przymocowano w miejscu, gdzie ucho łączy się z łubianką. Każdą z nich przyozdobiono jeszcze sztuczną perełką, koralikiem po prostu. Zwieńczeniem pracy było przyozdobienie każdej łubianki dwoma piórkami w kolorze harmonizującym z całością.
Wyszedł z tego całkiem, naszym zdaniem, zgrabny komplecik, o taki jak niżej widać:

Łubiankowy komplet

A to jedna z naszych łubianek po metamorfozie

Nasze łubianki zaczynają nowe życie

I najmniejsza z łubiankowej rodzinki w pełnej krasie.

I tym oto sposobem nasza lamusikowa pracownia wzbogaciła się o nowe miejsce na różne "przydasie", głównie pasmanteryjne, a przy okazji wstrzeliliśmy się w konkurs ogłoszony na Urokliwisku Gochy (zobacz).
Więc niejako łącząc przyjemne z pożytecznym zgłaszamy nasz łubiankowy komplecik do tegoż konkursu.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz