niedziela, 7 kwietnia 2013

Wypalana deseczka

Chociaż w kalendarzu już na dobre rozgościł się kwiecień, to za oknem wciąż w najlepsze króluje Pani Zima. I ani myśli na razie o odejściu... Walka z jej kaprysami głównie śnieżnymi, zajmuje nam sporo czasu, i z trudnością starcza go już na inne zajęcia. Szczerze mówiąc mamy już dosyć Białej, Śnieżnej i Mroźnej Pani Zimy i najszczerzej i z całego serca życzymy jej jak najrychlejszego odejścia... No wiemy, że niby kwiecień plecień, co przeplata, ale przecież on ma przeplatać trochę zimy i trochę lata, a nie tylko bardziej zimowe z mniej zimowymi dniami i nocami... Może jednak jakaś iskierka się zatliła, bo dzisiaj, u nas, czyli na zachodnim Mazowszu był naprawdę piękny, słoneczny dzień i nawet śniegu co nieco zeszło.

Ale nie o tym miał być ten wpis. Zaczęliśmy od zimy, żeby usprawiedliwić swoje blogowe milczenie, które nie wynika bynajmniej z niedostatku chęci a raczej z nadmiaru nadprogramowych zajęć. Dlatego też w naszej lamusikowej pracowni goszczą ostatnio tematy nie wymagające specjalnie skomplikowanych technik i sposobów kształtowania czasem opornej materii. Wiadomo, jak czasu zostaje niewiele,m a ręce koniecznie chcą coś robić, to człowiek chwyta każdy pomysł, jaki zatli się w głowie.
A nam wpadł ostatnio do głowy pomysł, który najkrócej można by określić - wariacja na temat makatki :-)
Pamiętacie makatki? Na pewno pamiętacie. Niewielkie kawałki tkaniny, przeznaczone do powieszenia na ścianę, najczęściej w kuchni, ale nie tylko. Zawierały jakiś dekoracyjny motyw, często z napisem... No więc postanowiliśmy zaszaleć nieco na taki, może trochę i kiczowaty temat, i zrobić coś na wzór makatki, tyle, że wypalone na... desce do krojenia. Motyw na naszą deseczkę wybraliśmy z jednej z zachomikowanych kiedyś serwetek, teraz okazał się jak znalazł. Nasza deseczka przeznaczona jest do kuchni, więc, motyw na niej znalazł się taki:

Serwetka, z której zaczerpnęliśmy pomysł na naszą deseczkę.

Ponieważ serwetka jest kwadratowa, a deseczka, na której będziemy wypalać rysunek raczej prostokątna, więc trzeba było zastosować trochę "komputerowej magii", żeby postacie kucharki i kucharza ustawić w dwóch planach, przez co lepiej zostanie zakomponowana zdobiona powierzchnia. Potem już tylko trzeba było przenieść wzór na powierzchnię deski i w ruch poszła wypalarka. Praca trochę mozolna i wymaga sporo cierpliwości. Ale to naprawdę dobry sposób na rozładowanie stresu spowodowanego niechcianym towarzystwem zbyt natrętnej i zdecydowanie nadużywającej naszej gościnności zimy. A oto efekty:

A oto i gotowa deseczka.
No, prawie gotowa, bo jeszcze będzie lakierek.

Zbliżenie, jakby ktoś chciał dokładniej obejrzeć.

Deseczka, jak myślimy, idealna do powieszenia w kuchni, w charakterze niby-makatki. Podobny motyw, podobna tematyka. Nawet ta odrobina kiczowatości, która jednak czasem bywa jakże urocza.
Pozdrawiamy...

7 komentarzy:

  1. Wygląda pięknie! Sama bardzo chętnie bym taką deseczkę w kuchni powiesiła:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajna deseczka. Ja i mąż zastanawiamy się nad kupnem wypalarki, bo i mi by się przydała i jemu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Deseczka jest rewelacyjna! :) Śmiało możecie zrobić takich więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jednak były plusy tej długiej zimy, dzięki temu powstała świetna deseczka.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Robi wrażeniem, w takim sielskim klimacie, nieco rubasznym :) ekstra wyszła, naprawdę, gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawy blog, interesujące rzeczy tworzysz. Zapraszam po wyróżnienie do mnie: http://lucyzglowawchmurach.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń